Sen Wielofazowy - Dzień #2

DZIEŃ #2

#1 Drzemka o godz 18 – Przed tą drzemką dopadło mnie zmęczenie i liczyłem, że po tym jak w poprzedniej drzemce miałem fazę REM i zregenerowałem się trochę, to że w tej też będę miał jakiś sen – niestety chyba się pośpieszyłem z przypisywaniem sobie orderów i świecidełek – nie miałem snu albo przynajmniej go nie pamiętam. Co więcej nie zregenerowałem sobie sił podczas tej drzemki i czuję że będzie ciężko dotrwać do następnej.

#2 Drzemka o godz 22 – Historia się powtarza – co prawda zasypiam już w miarę bez problemu podczas drzemek, to niestety podczas tej drzemki znowu nie miałem snu i znów obudziłem się zmęczony. Czuję się coraz bardziej ospały i wyczerpany a w dodatku boli mnie tył głowy (tak reaguje na wyczerpanie), ale pomimo tego trzymam się planu i cały czas znajduje sobie jakieś zajęcia żeby nie spać (w sumie to nie mam na razie kłopotu z tym że cholernie chce mi się spać – raczej czuję się okropnie wyczerpany ( może to to samo, ale w moim odczuciu te uczucia są różne). Postanowiłem uruchomić ciężką artylerie i zacznę na poważnie używać afirmacje i sugestie w transach, żeby przystosować się jak najszybciej.

#3 Drzemka o godz 2 – Udając się na tą drzemkę byłem już dość mocno zmęczony (6/10 w skali zmęczenia [8/10 uznaję za mocne zombie a 10/10 trup] ). Nie udało mi się osiągnąć snu (przynajmniej nie pamiętam żadnego) a cała drzemka poprawiła nieznacznie moje zasoby energii. Dalej czuję to „zmęczenie” z tyłu głowy i czuję się jakbym widział przez taką delikatną mgłę (u mnie to zazwyczaj objaw wyczerpania).

Od czasu poprzedniej drzemki kiedy zdecydowałem że użyje afirmacji i transów do przyśpieszenia mojego przystosowywania się, nie udało mi się jeszcze ich zrobić. Zajęty byłem publikacją i wrzucaniem widea z raportem z ostatniego dnia. Pomiędzy tą drzemka a następną mam zamiar zrobić jakiś szybki trans i wprowadzić pewne pomocne sugestie – liczę na to że zacznę wreszcie częściej ( dziwne określenie skoro trafiłem dopiero raz ;) ) trafiać w fazę REM.

#4 Drzemka o godz 6 –Podczas tej drzemki nie miałem snu, a po obudzeniu nie czułem się ani gorzej ani lepiej od tego jak gdy szedłem spać. Po tym jak się obudziłem, leżałem sobie w łóżku i myślałem o byle czym… i po prostu przez tą głupotę (zamiast wstać i coś robić a nie leżeć) zasnąłem znowu – obudziłem się 3 godziny później o 9:13 - miałem dwa sny. Reasumując, przysnąłem i przespałem te 3 godziny w których nie miałem spać (to może spowodować że mój okres adaptacji wydłuży się).

Po tym jak wstałem z tej „dłuższej drzemki” czułem, że „spałem” (nastąpił delikatny wzrost energii), natomiast dalej byłem ospały i bolał mnie jakby tył głowy (wycieńczenie) – to że przysnąłem spowodowało, ze byłem bardziej zombie po obudzeniu niż przed snem, mimo że spałem dłużej, że miałem sny i że zregenerowałem trochę energii. Totalnie zgubiłem „poczucie czasu” przez to „przespanie” i czuje się dziwnie zdezorientowany (nie mówiąc już o tym że jestem zły na siebie) Pomimo tego małego potknięcia, kontynuuję schemat – najbliższa drzemka za mniej więcej za 40 minut o godz 10:00 (zdążę jeszcze zrobić szybko trans z afirmacjami )

# 5 Drzemka o godz 10 – Pierwsza drzemka od tego jak przysnąłem. Nie miałem żadnego snu, i czułem się po niej bardzo śpiący ( nie tyle byłem tak bardzo zmęczony, co miałem taką ogromną ochotę się przespać – miałem ochotę na taką słodką chwilę przyjemności – niby to to samo, jednak to coś innego w moim odczuciu )

Jeżeli nie dam rady wytrzymać 4 godzin do następnej drzemki, to dołożę jedną 20 minutową drzemkę pomiędzy tymi już zaplanowanymi. Chodzi o to, że być może po prostu wejdę w REM podczas tej dodatkowej drzemki i odzyskam siły, a nawet jeżeli nie trafię w REM, to i tak może to, że dodatkowo się prześpię spowoduje, że minie mi ta senność. Wydaje mi się, że taka drzemka nie spowoduje żadnych komplikacji w schemacie, o ile nie będzie dłuższa niż 20 -30 minut. Na razie jednak leże w łóżku i nie mam zamiaru się ruszać – oglądnę jakiś film albo posłucham audio booka.

#6 Dodatkowa drzemka o godz 12 – Zdecydowałem się dodać tutaj 20sto minutową drzemkę, bo cały czas chce mi się spać. Znowu nie śniło mi się nic, senność delikatnie mi przeszła, ale uczucie takiej „mgły” w głowie cały czas jest obecne.


#7 Drzemka o godz 14
Znowu mi się nic nie śniło, ale nie czuję się okropnie zmęczony (czuję natomiast że taki długi sen byłby cudowny (może moje ciało chce mnie w ten sposób oszukać :D) Po obudzeniu z drzemki leżałem w łóżku przez następna godzinę i słuchałem muzyki. Przysnąłem na następne 20-30 minut i miałem sen (bardzo niecenzuralny). Po tym śnie piszę właśnie ostatnie słowa tego raportu. Czuję się nieźle, chociaż cały czas mam szum w głowie.

PODSUMOWUJĄC

„Dzień drugi” rozpocząłem pełen entuzjazmu, bo w ostatniej drzemce „dnia pierwszego” osiągnąłem fazę REM – myślałem że już jestem taki dobry, że się przystosowałem do nowego schematu snu i że teraz to już będzie pestka (REM za REMem). Okazało się jednak, że nie jestem taki spoko jak myślałem;) Pierwsze drzemki „nowego dnia” nie dały mi ani sekundy fazy REM i tylko staczałem się do bycia coraz to większym zombie. Zauważyłem, że w dniu pierwszym jak i w dniu drugim, gdy już byłem bardzo zmęczony to wtedy drzemka regenerowała mnie chociaż trochę. W dniu pierwszym była to drzemka z REMem a w dniu drugim drzemka numer #3 o godzinie 2 w nocy (pomimo tego że nie miałem podczas tej drzemki fazy REM).

Z racji tego że czułem się cały czas śpiący postanowiłem, że „w krytycznych momentach” będę stosował dodatkową drzemkę 20sto minutową pomiędzy tymi które mam już zaplanowane. Pierwszą taką drzemkę zastosowałem o godzinie 12 i co prawda nie przyniosła mi fazy REM, ale zregenerowała trochę moje siły.

Potem strasznie zawaliłem - i to dwa razy. Pierwszy raz, kiedy po drzemce o 6 rano zamiast wstać z łóżka, leżałem i patrzyłem w sufit. Przysnąłem i obudziłem się 3 godziny potem. To może negatywnie wpłynąć na czas jaki będzie mi potrzebny żeby się przystosować, a z drugiej strony miałem podczas tego „przyspania” dwa sny i zregenerowałem się w jakimś stopniu (innym systemem wielofazowego spania jest „Everyman’s scheme” który zakłada właśnie stosowanie takiego trzygodzinnego „core sleep-u” plus kilka drzemek 20sto minutowych, więc może jednak ta drzemka nie przyniesie takich dużych konsekwencji negatywnych).

Drugi raz kiedy zawaliłem zdarzył się podczas ostatniej drzemki w tym dniu – po obudzeniu leżałem i znowu zamiast wstać to waliłem w ch*** - w konsekwencji przysnąłem na 20-30 minut. Tym razem miałem fazę REM a to świadczy, że mój organizm ogarnął się już w tym (zrobił już to dwa razy), że można serwować mi fazę REM od razu po zaśnięciu. Z racji tego że spałem podczas tej nieoczekiwanej drzemki tylko 30 minut, to nie powinno to wpłynąć negatywnie na długość okresu adaptacyjnego – po prostu zostaje ona potraktowana jako „dodatkowa” drzemka która mieści się w regułach „gry”.

Wydaje mi się też, że efektywne również byłoby robienie np. większej ilości drzemek, o ile nie przekroczą one 30 minut długości – chodzi tylko o to żeby nie pozwalać organizmowi włączać wszystkich zbędnych faz snu i żeby go przyzwyczajać że jak już śpię, to tylko przez maksimum 30 minut i że musi dawać mi fazy REM bo umrę ! A przecież i ja i mój system samozachowawczy nie chcemy tego ;P

Dodatkowo zauważyłem:

Dużo więcej jem – oczywiście byłem na to gotowy, bo zamiast spać przez te 8 godzin w nocy, to funkcjonuję normalnie, ale wydaje mi się (być może to tylko takie wrażenie) że jem dużo więcej niż powinienem, uwzględniając dodatkowe godziny mojej aktywności. Być może to też kwestia tego, że zawsze kiedy spałem i się budziłem (gdy spałem monofazowo) to czułem takie ssanie w żołądku, które mi mówiło że pora na jedzenie. Miałem takie ssanie również wtedy, gdy robiłem sobie drzemki w ciągu dnia .Wydaje mi się, że teraz kiedy mam takich drzemek aż 6, to organizm z automatu serwuje mi „ssanie w żołądku”.

Woda w prysznicu była bardziej gorąca niż zawsze – zawszę myję się wodą o takiej samej temperaturze, a dzisiaj poczułem wyraźnie że jest gorętsza. Być może tak reaguje mój organizm bo jest wyczerpany i śpiący a być może to już efekt uboczny spania polifazowego (chyba jednak za wcześnie jest by to oceniać)

Ogólnie moja kondycja po tym dniu wygląda tak : Mam szum „zmęczenia” w głowie, aczkolwiek jestem w stanie chyba jeszcze robić coś z sensem (jeżeli ten raport jest nie do zrozumienia to daj mi znać ;) ). Czuję, że nawet jeżeli nie mam faz REM podczas drzemek, to i tak delikatnie się regeneruję (zaczęło się to mniej więcej po 3-4 drzemce dzisiejszego dnia), to chyba oznaka że adaptuję się powoli. To tyle na dziś .

Podziel Się Tym Eksperymentem Na Wykop.pl


Wszystkie części eksperymentu w wersji wideo znajdziesz tutaj

Wszystkie części eksperymentu w wersji pisanej znajdziesz w linkach poniżej