20
sierpnia

Znów Ci Się Nie Chce? Zmuś Się!

   Napisane przez: Bartłomiej Pietrasz   w Najlepsze Artykuły, Produktywność

Dzisiaj chcę napisać o jednej bardzo prostej, ale jak ważnej rzeczy którą mało kto rozumie, o której mało kto wie i której prawie nikt nie stosuje (ja sam do niedawna taki byłem).

Podam swój osobisty przykład – zawsze było tak: nagle w moim życiu pojawiał się jakiś cel, coś co niemiłosiernie chciałem mieć lub osiągnąć. Podniecałem się gdy o tym myślałem, snułem wielkie wizje i plany, widziałem się jak już to mam… po prostu piękny początek, zwiastujący wielką przyszłość.

I wtedy przychodził moment do działania…. i nagle mi się nie chce. No po prostu mi się nie chce. Gdy myślę o moim celu i jak cudownie będzie jak już tam dotrę to nabieram mocy i chęci… ale za chwile znowu mi się nie chce. Po prostu czyste lenistwo (o lenistwie też napiszę wkrótce, bo to bardzo ciekawy temat).

A nawet gdy zacząłem coś robić w kierunku osiągnięcia i zrealizowania planu, to w pewnym momencie działy się dwie rzeczy – albo mi się przestawało chcieć dalej robić, albo po prostu stwierdzałem że jest to za ciężkie, nie do zrealizowania, lub wymaga za dużo poświęcenia.

Efekt końcowy taki, że dalej jestem w punkcie startu.

I jakoś niedawno czytałem wypowiedź jednego gościa na forum o kulturystyce (obecnie nie ćwiczę, ale kiedyś trenowałem). Jego słowa brzmiały:

„Jeżeli chcesz być naprawdę dobry, musisz się zmuszać każdego dnia, choćby jeden malutki kroczek dziennie, ale zmuś się żeby go zrobić”

I wtedy zobaczyłem czego mi brakowało. Każdy z nas jest leniwy, każdy z nas doświadcza sytuacji w których nam się nie chce, w których myślimy że to za dużo dla nas. I w takich momentach trzeba ZMUSIĆ SIĘ do działania – niech Cię boli ale rób!

W kulturystyce jest takie coś jak „Prawo przeciążenia mięśni” - chodzi o to, że jeżeli chcesz aby Twoje mięśnie ciągle rosły, musisz je ciągle przeciążać. Musisz ZMUSZAĆ je do rozwoju regularnie, ciągle dokładając ciężar. Na pewnym poziome rozwoju dochodzisz nawet do momentu, gdzie granicą na którą mięśnie reagują jest granica bólu! To znaczy że jeżeli chcesz wystarczająco pobudzić mięśnie, jeżeli chcesz dalszego wzrostu, to musisz przeciążyć je aż do bólu (i mówimy tu o prawdziwym bólu, nie o przenośni).

I gdy patrzę przez tą perspektywę na moją przeszłość to widzę, że zawsze chciałem mieć coś, ale nigdy się nie zmuszałem do działania. Oczywiście zdarzało się tak że zaczynałem z entuzjazmem, ale i tak przychodził moment w którym przestawało mi się chcieć, byłem znudzony lub traciłem wiarę. I wtedy powinienem był się zmusić do działania. Gdy np. zapytasz kulturystę czy zawsze chce mu się iść na trening, czy chce mu się jeść ciągle to samo i trzymać ostrą dietę, to powie Ci „Nie” - więc czemu to robi ? Czemu się zmusza ? Bo chce mieć mięśnie – bo chce rozwoju.

I sam ćwicząc na siłowni potrafiłem zmuszać się tylko by osiągnąć cel, potrafiłem się przeciążać a nigdy nie zauważyłem podobieństwa do postępowania w życiu – że jeśli chcesz coś osiągnąć to też musisz się zmuszać.

A wiesz dlaczego ? Bo dałem sobie zrobić pranie mózgu. Bo naczytałem się zasranych książek które wmawiały mi że droga do sukcesu jest usłana różami i przyjemnością „Jeżeli tylko znajdziesz coś co kochasz robić i robisz z przyjemnością”.

A teraz wiem że to gówno prawda – że nawet jeżeli robisz coś co uwielbiasz, to i tak przychodzą momenty w których Ci się nie chce z tych czy innych względów – i wtedy też musisz się zmusić! Zmusić do działania.

Więc bazując na obecnym tu przykładzie – życie jest jak siłownia. Tylko regularność, dieta, ciągłe przeciążanie i pchanie siebie samego do przodu skutkuje i owocuje osiągnięciem celu.

A to co chcę przekazać tym tekstem jest, że ilekroć od teraz napotkasz taki moment w życiu na drodze do celu (albo i nawet na samym początku) w którym Ci się nagle przestaje chcieć to kur** - ZMUŚ SIĘ !

52 komentarzy jak na razie

Mu7trak
 1 

I to jest właśnie jedyny powód dla którego tak wielu ludzi poddaje się. Nie chce im się, kończą z tym co rozpoczęli, nie mają siły walczyć.

Praca i zmuszenie się do robienia rzeczy których nie lubisz, do których nie masz ochoty to jest cały klucz do sukcesu.

Tylko To albo Aż To…

Wielu ludzi patrzy na gwiazdy sportu, mediów, milionerów z podziwem że mieli talent, ładnie wyglądali, lub po prostu mieli szczęście… STOP!

To jest właśnie to zgubne myślenie, któremu wielu ludzi ulega.

Nie ma czegoś takiego jak talent czy szczęście.
Są to najwyżej odpowiednia predyspozycja lub dogodne uwarunkowania.
Nie daje to właściwie wiele-jest to 3% sukcesu.
To wszystko jest w naszej głowie, w naszym sercu…
To wszystko- to umiejętność pokonywania trudności w dążeniu do Celu. Celu w Twoim własnym Życiu.

„Wytrwałość i cierpliwość nie znają porażki” Napoleon

Idę wolno, ale nie cofam się nigdy. — Abraham Lincoln

sierpień 20th, 2008 at 21:35
Maral
 2 

Zgadzam się z tym, jednak na szczęście istnieją pewne udogodnienia, które każdy może wykorzystać w dążeniu do celu.

Swoją drogą(może i Drugą…), to jakie te książki o sukcesie czytałeś, że takie dziwne i nieliczne wnioski wysnułeś? “Jak zarobić milion w miesiąc”?

sierpień 20th, 2008 at 21:52
naga
 3 

S W I E T E S L O W A !!!

a len we mnie to swieta krowa i czasami nidyrydy go ruszyc…

sierpień 20th, 2008 at 22:30
Mu7trak
 4 

Maral -

Książek w tej tematyce to raczej w ogóle, ale dużo artykułów, na forach sportowych siedziałem, poza tym przemawia za mną doświadczenie i rozmowy z wieloma ludźmi.

Nieliczne wnioski ze względu na to, że całość problemu z mojego punktu widzenia musiałbym ująć w rozległym artykule.
Tutaj pozostaje mi krótkie i dosadne skomentowanie tego wątku- “Znów Ci się …” oraz próba wsparcia dla osób które dążą do swoich celów…

sierpień 20th, 2008 at 22:38
Kania
 5 

haha
tylko ze np. ludzie nie potrafia sie zmusic,
nawet jezeli probuja to nic z tego

sierpień 20th, 2008 at 23:17
other
 6 

kania co za bzdura! ludzie potrafią sie zmusić tylko nie chce im się bo są leniami zresztą jak i większość nas (tagże ja :P ) lub nie chcą z innych powodów. ale są tacy co mimo wszystko sie zmuszają i to na dobra wychodzi ;] mi napewno ten artykuł pomoże… zmobilizuje a będe miał ciężkie zadanie na ten rok. pozdro

sierpień 21st, 2008 at 01:19
Szymon
 7 

Tu nie o to chodzi, by się bezsensownie “Kur**” zmuszać. Człowiek jest w stanie się zmusić, nie ma wątpliwosci… Ale potem i zmuszanie sie znudzi. A potem trzeba będzie zmuszać siędo zmuszania się - ji to też się znudzi. Jak zrobić to tak, żeby sięzmuszać nie trzeba byłjo, żeby “zmuszanie się” przychodziło naturalnie i prosto?
Jest sposób. Nawet wiecej, niż jeden. Naljeży pamiętać trzy ważne zasady i nie zapominać na moment:
Teraz nic nie jesteś wart. Jesteś tylko małą gąsienicą, dopóki nie osiagniesz swojego celu. Twoja wartość to wartość kupki piasku leżącej tak jak ty odłogiem. Nie zbliżasz się, wegetujesz. Jesteś dokjładnie tak marny, jak wszyscy ci, kjtórymi gardzisz. Ale mozesz to zmienić naprawdę łątwo, wystarczy jeden kroczek w przód naraz.
Cel jest wart twojej drogi. A ona jest prosta i przyjemna, wystarczy nie marudzić, nie stękać, nie przystawać co krok. To te czynności kosztują najwiecej wysiłku, Samo podniesienie nogi i ruszenie jej to czynność tak banalnie prosta, że odprężająca wręcz w swojej łatwości. Dążenie z uśmiechem na ustach nie jest trudniejsze czy mniej przyjemne od leżenia na d*** z uśmiechem na ustach - a satysfakcja większa i celu też będziesz bliższy.
Gąsienica nie przestaje, dopóki nie zmieni się w motyla. Popatrz, takie małe, słabe, brzydkie, miękkie, delikatne stworzonko. Poradzić sobie możesz DUŻo lepiej od niego w każdej chyba konkurencji, jesteś większy, twardszy itd, a to on zmienia się w motyla. Dlaczego? Bo wie, że czeka go albo to, albo śmierć w kokonie.
Z tobą wcale nie jest inaczej. Nie osiagniesz celu - umrzesz w kokonie, w twardej powłoce, którą sam sobie przygotowałeś w drodze do motyla. (Nie, nie motyla, motyl jest formą docelową gąsienicy, motyl to dla niej to, czym dla człowieka jest… Anioł..) Uświadom to sobie, zamknięty jesteś w klatce oczekiwań - ale twój każdy ruch ją coraz bardziej obraca w pył, a Ciebie coraz bardziej umacnia…

Dużo łatwiej jest naturalnie, gdy ma się kogoś, kto rozwija się również, by można było spoglądać, wiedząc, że skoro on może, skoro on się nie poddaje, to ja też nie muszę… Dlatego dzięki Ci, Bartek, za pokazanie systematyczności i samozaparcia. Dopóki ty się nie poddajesz (a tak łatwo przecież rzucić wszystko w cholerę i dać sobie spokój, nieprawdaż?) żaden z nas nie musi. Nie mówię “czapki z głów”, bo to nic nie da, mówię “dawać, dawać, tyłek z krzesła i gonić za naszym Forestem Gumpem”.

sierpień 21st, 2008 at 08:14
Rysia
 8 

zgadzam się z praniem mózgu. jest jeszcze jeden aspekt gdzie nam przeprano mózg - nastawianie się na szybki sukces.
konsekwencji w dążeniu do celu brakuje w wychowaniu w kulturze europejskiej w odróżnieniu od dalekiego wschodu gdzie np. mnisi doszli do wniosku że człowiek może pokonać kamień i przez kilka pokoleń skakali po kamiennej płycie aż powstały ślady stóp. przykład ekstremalny ale ukazujący podejście do sprawy.
zaczynając czy to pracę z własnym ciałem (wspomniana przez autora kulturystyka, czy np. odchudzanie, sporty walki) jesteśmy nastawieni na szybkie efekty. dlatego nadal wiele ludzi łapie się na “diety cud - 10 kg w jeden tydzień” i inne bzdury. dlatego tak wiele ludzi rezygnuje z treningów gdy po kilku miesiącach powtarzania monotonnych i prostych ćwiczeń nie są jak Bruce Lee.
zmieniając nasze nastawienie na to kiedy osiągniemy cel (i że będzie to droga monotonna i nie usłana różami) możemy uniknąć rozczarowań.
“za dzień za dwa, za rok za trzy lecz nie dziś”
do dzieła!

dziękuję za pozytywny dający kopa w dupę artykuł.
pozdrawiam
Rysia

sierpień 21st, 2008 at 10:31
Anonim
 9 

Do Kani
no cóż zdaża się że śą i tacy którzy nie potrafią się zmusić - i tacy pracują w ważywniaku, albo na kasie w Tesco - tacy ludzie też są potrzebni ;)

sierpień 21st, 2008 at 10:40
ewe
 10 

świetny tekst
Wszyscy milionerzy, zwycięscy, olimpijczycy - to nie ludzie kturym bóg w prezenicie podarował talent, to ludzie, którzy uparcie brną przezd siebie, :)

sierpień 21st, 2008 at 10:47
 11 

Ja mam taki problem… Uczę się japońskiego, tylko, stanąłem w jednym miejscu dalej nie dam rady(po prostu mi się nie chce)… Jak to przezwyciężyć? Jak się tak SKUTECZNIE zmusić?

sierpień 21st, 2008 at 13:12
Pan X
 12 

Czy ja wiem, co mi z takiego życia, skoro będzie codziennie nie przyjemnie (zmuszanie nie jest przyjemne).
Nie jestem pewien nawet, czy przyjemność owocy z tej pracy będzie proporcjonalne do łącznego czasu zmuszania się do czegoś, czego się nie lubi.

sierpień 21st, 2008 at 18:45
Manio
 13 

Powiem Ci tak: z każdym artykułem zaczynasz sobie przeczyć niestety. Pamiętam tekst o prawie przyciągania. Mówiłeś, że stosujesz to i rozumiesz to prawo, a tu piszesz coś takiego: “A nawet gdy zacząłem coś robić w kierunku osiągnięcia i zrealizowania planu, to w pewnym momencie działy się dwie rzeczy – albo mi się przestawało chcieć dalej robić, albo po prostu stwierdzałem że jest to za ciężkie, nie do zrealizowania, lub wymaga za dużo poświęcenia.” Jak dobrze wiesz przecież, prawo dla prawa przyciągania nie ma rzeczy ‘za ciężkich, nie do zrealizowania’. Troszkę konsewkwencji. :)

sierpień 21st, 2008 at 18:59
ja
 14 

a mnie sie nie chce nic :D i tak jest ok ^^

sierpień 21st, 2008 at 21:27
saassa
 15 

#justa

gratuluje inteligencji -,-

sierpień 21st, 2008 at 21:39
 16 

^zmuś się^ czym bardziej do tego dążę tym gorsze widzę ku temu efekty:P
Np gdy robię coś spontanicznie, praca wykonana wynosi lepszy wynik niż gdybym się wówczas ”zmusiła” do tego ;]

sierpień 22nd, 2008 at 08:18
Pan X
 17 

Marz3nQa

Dokładnie tak jest.
Ja mogę to porównać do pracy :-)
Co mi z takiego uczęszczania do pracy, zmuszania się do tej pracy, do tego czego się nie lubi, tylko po to, żeby mieć z tego pieniądze?
Czy nie lepiej mieć pracę, która by wiązała się z naszym Hobby, czyli mielibyśmy z niej przyjemność i dodatkowo byśmy mieli z niej pieniądze?

sierpień 22nd, 2008 at 09:01
Nikka
 18 

Nie do końca się z Tobą zgodzę, Bartku. Samo słowo ,,muszę” kojarzy się z czymś mało przyjemnym, co robimy z konieczności, co TRZEBA zrobić. Jeśli ktoś zaczyna zdanie od ,,Masz tam iść” czy ,,Musisz to zrobić” wtedy automatycznie w mózgu pojawia się pytanie: A po jaką cholerę? Bo ty tak mówisz? Zdaje mi się, że nikt nie lubi nakazów i gdy ktoś mu mówi, jak ma robić. Z własnego doświadczenia wiem, że kiedy zmuszam się do czegoś efekty - owszem - mogą się pojawić, ale jeszcze szybciej zniknąć. Np w przypadku stosowania diety coś takiego nie ma absolutnego sensu. Co z tego, że będę się zmuszać do jedzenia tych wszystkich dziwadeł, skoro po wyznaczonym terminie będę wolała wrócić do normalnego jedzenia. Siła diety równa jest sile woli osoby odchudzającej się, a prędzej czy później ma się po prostu dość.
Wydaje mi się, że lepszym rozwiązaniem jest afirmacja i wykształcenie w sobie nawyków, które zmienią punkt widzenia na pewne sprawy.

,,Bo dałem sobie zrobić pranie mózgu. Bo naczytałem się zasranych książek które wmawiały mi że droga do sukcesu jest usłana różami i przyjemnością „Jeżeli tylko znajdziesz coś co kochasz robić i robisz z przyjemnością”. - też znam to uczucie i parę tego typu książek przeczytałam. Najzabawniejsze było to że w 1 z nich te ,,cudowne” rady poparte były autorytetami nieznanych mi osób(doktorów, specjalistów w danej dziedzinie itp). A jaki wyniosłam z tego wniosek? Właściwie żaden, książkę może napisać każdy, a tę wyrzuciłam do kosza.

Na koniec jeszcze tylko napiszę, że na pewno w artykule jest sporo racji, ale twoja metoda Bartku przydatna jest raczej dla ograniczonych celów. Konsekwentność to nie to samo, co przymus( w moim rozumowaniu). Najważniejsze żeby efekt nas zadowalał.
Pozdrawiam ^^

sierpień 22nd, 2008 at 09:08
dzemik
 19 

Nie marudzić tylko pracować, nie cofać się i walczyć czy są sukcesy czy ich nie ma. Rozmyślając nad tym czy warto czy nie, można wreszcie poddać się i nic nie robić, a wtedy ludzie zaczynają świrować. Łapią sie różnych rzeczy najczęściej złych, a tak do niczego sie nie dojdzie. Oczywiście można po prostu pracować tak jak zawsze i nie starać sie np. o wyższe stanowiska, ale wtedy życie staje sie nudne a ludzie zamiast iść w górę najczęściej sie staczają.

sierpień 22nd, 2008 at 09:59
karolcia
 20 

masz racje człowiek żeby mógł osiągnąć coś na czym mu bardzo zależy musi się zmierzyć ze swoimi słabościami dzięki czemu udowania sobie czy jest silny czy słaby. Każde nasze doświadczenie które udowodniło nam że jesteśmy silni umacnia nas, buduje w nas podporę która pomaga nam gdy życie się nam wali. Od nas też zależy jak silną podporę mieć będziemy.

sierpień 22nd, 2008 at 12:31
Michał
 21 

Doskonały artykuł, brawo :)

Proponuje jeszcze napisać następny: jak zmusić się do zmuszenia się ;)

sierpień 22nd, 2008 at 13:30
Jaa
 22 

Zgodzę się z a autorem nawet gdy robisz to co kochasz to i tak często po prostu Ci się nie chce - wiem bo sam doświadczam czegoś takiego to jest irytujące :) Ale cóż jak mus to mus :)

sierpień 22nd, 2008 at 13:31
Łobuz
 23 

Spoko tekst ale końcówka wulgarna pewnie pod publikę żeby było po ziomalsku hehhehe

sierpień 22nd, 2008 at 14:00
Marcin
 24 

heh zmuszać się? ja uważam że życiue nie jest po to by się zmuszać. Według mnie skuces tkwi w pozytywnym myśleniu, a nie stawianiu sobie od samego dnia ostrych reguł że zrobie to i to. bo jak to wyżej zostało już napisane, będziemy się w końcu zmuszać do zmuszania. Zamiast marudzić że jest ciezko, że czas się dłuzy w pracy, że ksiązki są nudne. trzeba z pozytywnej strony podejsc np “idą wakacje, trzeba ładny brzuszek i klateczke mieć, jeszcze kilka treningów i będzie ok” Trzeba sie starać z pozytywnej strony podchodzic do życia, to jest tak jak z podrywaniem kobiet, jak z założenia wyjdziemy że nie poderwiemy tej ekstra blondyny przy barze, to pójdzie z jakimś innym fages i będziemy sobie pluć w twarz czemu wybrała pryszczatego warchola a nie mnie….

sierpień 22nd, 2008 at 14:36
m
 25 

Zmuszać się każdego dnia? Może lepiej popracować nad samomotywacją… wyjdzie ekonomicznej pod każdym względem. Podobnie jak poprzednik twierdzę że życie nie jest od zmuszania. Z takim podejściem wiele nie można zdziałać. Idea pozytywnego nastawiania? Jestem jak najbardziej za :)

sierpień 22nd, 2008 at 15:21
Karol
 26 

Zgadzam się z autorem.

sierpień 22nd, 2008 at 18:14
 27 

Trzeba po prostu widzieć cel. I musi być on jasny. Jeżeli z jakichś względów nie jest, bo nie potrafimy - to starajmy się go uściślić do takiej granicy, aby był on “przyjemny”. Ten wyraz już jest tak oklepany, że osobiście też mi się robi niedobrze. Przyjemność to może być baton “Snickers” ze spożywczego “U Grażynki”.

Jeżeli jakiś nasz pomysł uznamy za użyteczny, nowatorski lub po prostu wspaniały - należy zapamiętać i przypominać sobie właśnie to pierwsze wrażenie. Nawet można je zanotować. Zapisać w notatniczku, w telefonie - gdziekolwiek. I nie ma co chrzanić, że “ja mam pamięć, nie zapomni się”, kiedy nie potrafimy zapisać w głowie wrażenia (chyba nie każdy ma taką “zdolność”, każdy powinien to wiedzieć czy ma). Kiedy odczytujemy wrażenie - nieważne, czy to z głowy, czy to z kartki - to momentalnie zaczyna ono na nowo oddziałowywać na naszą siłę twórczą. I wykorzystujmy to!

Gdybym miał więcej czasu, to napisałbym to krócej, ale:
1. nie chce mi się :)
2. poważniej - po co, jeżeli i tak jest zrozumiałe ;)

Na powyższym przykładzie pokazuję, że argumenty można przedstawiać nawet sobie, a bywają one kluczową sprawą. Argumenty mogą być mocno powiązane ze wspomnianym pierwszym wrażeniem. Dlatego napisałem ten komentarz. Powodzenia! :)

sierpień 22nd, 2008 at 18:22
Namek's Annie
 28 

Z tym pierwszym unikalnym wrażeniem jest jak ze snem po przebudzeniu, gdy sie go nie utrwali w jakikolwiek sposób to “wrażenie” senne znika, rozmywa sie w naszym umyśle opanowanym już przez świadomość.

Tak samo jest z Tym Namkowym :* pierwszym wrażeniem,
gdy tworzymy nowatorskie pomysły, są wyjątkowe jak sny, ale tak samo giną w otchłań rzeczywistości.

sierpień 22nd, 2008 at 19:15
Emi
 29 

świetny tekst - dzieki za niego :***

sierpień 22nd, 2008 at 19:21
 30 

dobry artykuł, nie ma nic za darmo, na wszystko trzeba pracować

pozdr.

sierpień 22nd, 2008 at 20:27
kezugo
 31 

jednym słowem no pain no gain…., dobry artykuł, pozdro

sierpień 22nd, 2008 at 21:05
kashamanna
 32 

hmmm dobrze, że ten tekst znalazłam akurat teraz i akurat na wykopie;) Własnie zabierałam się do rysowania, bo wybieram sie na studia zwiazane z architektura i jakoś nie za bardzo mi sie chciało.. znów rysowanie, szukanie zjdeć, przygotowanie kartek itp…i to mnie zmotywowało. Mimo tego, że kazdy ma świadomość iż tylko ćwiczenie czyni mistrza, czasem jest się leniwym i po prostu się nie chce. A teraz.. chyba jestem bardziej świadoma tego jak wazna jest ‘automotywacja’;) Dzięki i pozdrawiammmm!

sierpień 22nd, 2008 at 21:10
 33 

Bardzo dobry tekst, porusza bliską mi sprawę. Jakiś czas temu wpadłem na pomysl, by otworzyć sklep sprzedający Clocky’ego - uciekający budzik. Powoli zacząłem pracować nad nim i co chwilę mam momenty, kiedy odechciewa mi się.

W marzenia to wszystko wygląda idealnie i bardzo nakręca, ale trudy, te wszystkie kroki, które trzeba zrobić czasem wydają się nie do przeskoczenia. Masz rację - wtedy trzeba się zmusić.

Dzięki, milo wiedzieć, że inni też się z tym borykają.

Pozdrawiam!

Clocky Fan

sierpień 22nd, 2008 at 21:31
Anonim
 34 

Dobra, ale co to za życie gdzie trzeba się ciągle do czegoś zmuszać (w końcu aby dalej iść do przodu nawet do bólu, zabójcza ambicja).

Jak się ma odpowiednią motywację, nie trzeba się zmuszać;)

sierpień 22nd, 2008 at 23:21
lu
 35 

Takie zmuszanie się nagradzane jest chwilami kiedy na prawdę chce Ci się dalej dążyć do celu i cieszysz się, że nie pozwoliłeś sobie zrezygnować.

sierpień 22nd, 2008 at 23:21
Kaśka
 36 

Niestety u mnie bywa tak często… Ze wszystkim co zacznę i ze wszystkim za co sie wezmę. Tak wiem, leń…śmierdzacy leń.
Mimo,że mówią “Nie rezygnuj z celu tylko dlatego że wymaga on czasu, czas i tak upłynie…”

sierpień 23rd, 2008 at 00:09
 37 

Może zachowam się trochę arogancko. Może wykażę się zbyt wielką ambicją. Może po prostu jestem okrutny. Ale jeżeli kogoś podbudował powyższy tekst do czegokolwiek innego niż budowania mięśni, to sorry - ale osądzam go o brak logicznego myślenia :-) Zmuszać się siłowo, a zmuszać się do kreatywnej (twórczej - prostrze słowo) pracy, to zupełnie dwie różne rzeczy. To drugie się wyczerpuje ze sto razy szybciej. Jestem programistą, to wiem to doskonale :P

Autorze postu, siłownia to był po prostu kiepski przykład. Poza tym słusznie ktoś zauważył Pańskie zaprzeczanie samego siebie, co do praw przyciągania (jeden z poprzednich postów).

Mimo wszystko pozdrawiam i zalecam nadal szukać prawdy! :)

sierpień 23rd, 2008 at 14:28
anonim
 38 

A mnie się już nie chce się zmuszać. Już wierzyłem w sukces, już zmuszałem się co dzień. A sukces nie nadszedł. Czegoś zabrakło, może zdolności, może szczęścia. Tylko się zmęczyłem. Teraz już nie wierzę, że zmuszając się otrzymam kiedyś jakąś za to nagrodę więc nie chce mi się już się zmuszać.

sierpień 23rd, 2008 at 22:15
Anonim
 39 

nameczanin, nie masz racji w tym co piszesz. Komentarz wyżej jest trackback do notki, którą zacząłem po jakichś 3 tygodniach nie pisania. Musiałem się zmusić, ale później popłynąłem.

Gdy jadę robić zdjęcia z życia miasta, to bardzo często, dopóki nie pochodzę z 15 minut, mam wrażenie, że chcę być w domu, zastanawiam się, po cholere wyłaziłem. A później chodzę 3 godziny i nawet nie zauważam, jak ten czas minął.

Też jestem programistą. To nie chodzi o to, żeby cały czas siedzieć i się zmuszać, to by oznaczało, że nie lubię tego robić. Ale czasem się zbieram pół dnia do programowania. Jak już się zmuszę do pierwszych kilku linijek, to dalej jakoś idzie.

Wiadomo, że przy pracach kreatywnych, tworzenie nie boli, jak mięsnie na siłowni, ale to nie zmienia faktu, że jest mnóstwo rzeczy, które wydają się przeszkadzać i człowiekowi ciężko jest po prostu zacząć…

sierpień 23rd, 2008 at 23:46
Tomek
 40 

HMMM kolega wysłał mi pierwszy artykuł …… w 80 % się zgadzam ,ale w zyciu kazdego czlowieka zdarzaja sie sytuacje które nie zwycięzy …… chociaz próbuje z całych sił walczy prosi ,, każdego zeby mu pomógł ” ale czasami to nie wystarczy ……chociaż ma w sercu jedynie to czy osiagnac jakis suksec czy sportowy czy indziej to nawet gdy ktos ma serce do tego czasami los spawia ze nie osoagnie sie tego…. i i chociaz ten ktoś czuje ze w sercu jest stworzony do tego ale po wielu latach nieudanych prób nie wychodzi … .. i teraz wiem ze poporstu oprócz wielkiej woli walki trzeba dostac także talent tam z gory …. i nie wazne ajkiego jestes wyznania ważne ze w coś wierzysz………..i tak samo sprwa sie dotyczy miłosci ….. jedni poznaja swoja miłość i walcza i zdobywaja serce wybranki …. ale czasami ktos poznaje całkem przypadkiem kogos i staje sie najpierw wydaje sie ze bedzie jak w bajce ale nagle niewioadomo z jakiego powodu wybranka daJE CI Kopa …… i nawet gdy robisz rzeczy prawie nie możliwe …. nawet gdy wszyscy znajomi mówia ci ze nie warto ,anwet gdy widzisz sam ze leżysz i jestes kopany zcałych siłł to propbujsz ……. prubujesz …. prubijesz … i wtedy uswiadamiasz sobie że nawet gwiazda z nieba nie wystarxczy …… i nawet gdy wszystko ejst przesadzone i gdy mija bardzo duzo czasu a ty myslzisz o tej jedynej osobie

sierpień 26th, 2008 at 18:53
Tomek
 41 

mylsisz i musisz sobie uswaiwadomisc ze zrobiels wszytsko a nie wyszlo … ale Morał z tej bajki ejst jeden że gdy masz cos wąznego w zyciu to musisz spróbiwac powlaczyc o to musisz sprobowac żeby pózniej nie zalowac ze nie probowales :)

sierpień 26th, 2008 at 19:15
Zaq
 42 

[ tu uderzam się 2x prawą pięścią w lewą pierś] -(bez głupich skojarzeń - jestem kolesiem)

ech -znam to, aż do bólu, niewazne czy to nauka, czy praca, zawsze trafia się na coś czego się nie bardzo lubi, albo gorzej

sierpień 27th, 2008 at 20:33
kubsiz
 43 

Ja też mam słomiany zapał. Zapalam się do czegoś a potem przychodzi zwątpienie i nic z tego nie wychodzi. Teraz będę się do tego zmuszał.

wrzesień 2nd, 2008 at 15:05
DragoN
 44 

Dokładnie ja też ćwicze na siłce juz 3 lata i też mam chwile załamania… , chwile w którym chce to wszystko jebnąc i zostawic z tych czy innych powodów. Ale wiem że po chwili zastanowienia zmuszam sie i wtedy odkrywam świat siłowni jakby od nowa tak jakbym od tego momentu zaczął chodzic od nowa na siłke .
Pozdrawiam

wrzesień 11th, 2008 at 15:26
Anonim
 45 

średni artykuł.
każde małe dziecko wie że trzeba na siłę coś robić/zmusić się jak się nie chce…

wrzesień 20th, 2008 at 12:43
Angela
 46 

No właśnie się próbuję zmusić do nauki geografii, dlatego właśnie tu trafiłam. No i dzięki za motywacje- oj tego mi w życiu najbardziej potrzeba, bo jestem strasznym leniem :)
Pozdrawiam!

październik 1st, 2008 at 17:30
Młody
 47 

Hmm…
Jak sie chodzi na słownie to wiadomo ze nie samemu (choc sa wyjatki) i wtedy kumpel motywuje nas albo my jego :)
Dla mnie podstawą jest pewnosc siebie i wiara w marzenia ale wiadomo ze tak nie jest zawsze
Gdzes czytalem ze trzeba pozywywnie myslec wtedy wszystko bedzie lepiej wychodziło. Trzeba znalesc swoje lepsze strony i o nich myslec/dbac i tymi rzeczami sie kierowac Ja mam narazie takie plany :):):) <<

październik 8th, 2008 at 12:36
Snofru
 48 

Do tych, którzy nie widzą różnicy między tym artykułem a artykułem o prawie przyciągania.
Prawo przyciągania odnosi się do umysłu, czyli do tego co określasz jako twoje “Ja”. To “Ja” wchodzi w interakcje z innymi “Ja” innych ludzi i w taki sposób zachodzi wymiana informacji, potrzeb, w większości do podświadomości.
W taki sposób nastraja się swój umysł na zdobycie tego, czego się pożąda. Ale z ciałem jest inaczej. Mówisz: “głowa mnie boli, brzuch, mam zakwasy”, mimo to, musisz na przykład w tym momencie coś szybko zrobić. Ciało stawia opór a ten opór nie jest tym, co uważasz za swoje “Ja”. Sfera “Ja” a sfera ciała do dwie różne rzeczy. To właśnie temu oporowi ciała musisz się sprzeciwić, temu istniejącemu w tym momencie brakowi mięśni, brakowi wiedzy (której jeszcze nie wklepałeś/aś z książki), czy brakowi przyjaciela (z którym jeszcze nie zdążyłeś/aś się zaprzyjaźnić), który posiada swój porządek procesu, co oznacza, że nie możesz pomyśleć o wspaniałych mięśniach i je od razu mieć, ale musisz właśnie zmusić się do wysiłku by przeciwstawić się obecnemu stanowi twojego ciała i poprzez ten wysiłek, za sprawą twojej woli i pamięci celu osiągnąć dopiero wtedy to, czego pragniesz.

październik 13th, 2008 at 17:30
Romuś
 49 

Życie jest piękne, a wszystko co w tym życiu robie, robie z przyjemnością. Zamiast się zmuszać radze zmienić cel, jeśli obecny jest dla nas męczarnią, albo nauczyć się lubić to co się robi ;)

Życzę powodzenia w osiąganiu swoich celów, moi drodzy masochiści ;)

październik 15th, 2008 at 23:18
Piter
 50 

Dobre!!!!

październik 22nd, 2008 at 16:30
ARAGENA
 51 

Zasada “zmuszania się” jest typowym działaniem “objawowym” tj. skierowanym na likwidację skutków - a więc bywa ze nie skutkuje i jest
ogólnie rzecz biorąc “męcząca” - nie uwzględnia energii zablokowanych emocji i na dłuższą metę przynosi więcej szkody niż pożytku - chyba że jest sposobem na “wytrenowanie sobie nawyku w zachowaniu” a dalej jest poparta pracą nad przyczynami tzw. lenistwa ;)) piszę tzw. lenistwa bowiem jest ono dla mnie tylko “przykrywką” na o wiele istotniejsze problemy!!! Są bowiem jakieś PRZYCZYNY i jakieś MECHANIZMY mojego lenistwa!!! i to je trzeba rozeznać i zmienić a wówczas tzw. lenistwo “samo odejdzie”……. przykładowo gdy w nieskończoność odkładałam napisanie pracy semestralnej pomimo szerokiej wiedzy i łatwości pisania tego typu - to za moim niekończonym lenistwem;)) stał m.in. lęk przed tym, że nie napiszę jej doskonale - lęk przed porażką jako napisaniem pracy “poniżej swojego poziomu” …….
Lenistwo - jeśli używać tej nazwy jako pewnego skrótu myślowego - jest moim sojusznikiem - chroni mnie przed czymś na co jeszcze nie jestem gotowa!! - skutki zaś mojego lenistwa - jeśli ich nie zignoruję - są dobrym drogowskazem na dalszą drogę - co mogę /nie muszę bo wtedy od razu jest pies pogrzebany;))/ zmienić w m e c h a n i z m a c h mojego funkcjonowania, żeby z problemiku nie zrodził się problem - a nawet PROBLEMISKO;))))))
LENISTWO to moje NARZĘDZIE które do czegoś mi służy - jeśli tak na to patrzę i analizuję - DO CZEGO? - to mogę je zastosować wtedy gdy JA tego potrzebuję i do ochrony tego czego potrzebuję - TAK DŁUGO aż nie znajdę INNEGO SPOSOBU - bardziej konstruktywnego - na ochronę tego co pragnę zabezpieczyć sobie. TO JA WŁADAM tym NARZĘDZIEM a nie ONO MNĄ - sztuka polega na tym by nie być UZALEŻNIONYM od swojego lenistwa a móc NIM STEROWAĆ - MIEĆ NAD NIM WŁADZĘ;))))
Ale to właśnie jest SZTUKĄ - i jak każda sztuka wymaga kunsztu, którego NABYWAMY w miarę STOSOWANIA;)))))) :))))) POZDRAWIAM :)))))))

październik 25th, 2008 at 18:45
lil'controversy
 52 

Wszytsko zalezy od naszych checi i siły woli :) Ja wychodze z tego założenia :) Nic nie dzieje się samo.

listopad 8th, 2008 at 13:47

Jeden Trackback/Ping

  1. moje boje z myślami nieuczesanymi › Zmuszam się do pisania o zmuszaniu się?    sierpnia 23 2008 / 4po południu:

    [...] wszystko zaczęło się od wpisu pod tytułem “Znowu Ci się nie chce? Zmuś się!”. To jest tak oczywiste, że przypominanie o tym wydaje się głupie. Jak się nie chce, to się [...]

Zostaw Komentarz

Wszystkie komentarze wymagają zatwierdzenia przez moderatora zanim się pojawią. Wiele osób chciało zrobić z tej strony śmietnik - te czasy się już skończyły.

Imię
Email (nie będzie widoczny)
www
Komentarz