Czym Różni Się Wiara W Boga Od Wiary W Konia Na Wrotkach?
Wersja Audio Tego Artykułu Tutaj
Wyobraź sobie, że zostałeś zaproszony na sobotnią imprezę do znajomych. Jesteś już na miejscu, jest dużo osób których nie znasz i zabawa się rozkręca. W pewnym momencie temat rozmowy zszedł na temat wiary – jeden z nieznajomych mężczyzn pyta Cię:
-”W co wierzysz?”
Odpowiadasz: - „W Jezusa Chrystusa, jestem katolikiem. A Ty w co wierzysz?” (tutaj zakładam taką wersję, gdyż większość polaków jest właśnie takiego wyznania, ale jeżeli wierzysz w innego boga to podłóż swojego w miejsce Chrystusa)
On odpowiada: „W Abudilina”
-”A kim jest Abudilin?” - pytasz z zaciekawieniem
On odpowiada: ” Ten bóg wywodzi się z dawnych plemion apaczy. Abudilin to gadający koń na wrotkach. Nikt go nigdy nie widział, bo mieszka w swoim wielkim królestwie pod ziemią. Abudilin ma wielką moc dawania życia i odbierania go, to on stworzył gatunek ludzki jak i wszystkie inne gatunki i ma tak szybkie wrotki że jest szybszy od śmierci – dlatego jest nieśmiertelny i nieskończony.
Byłoby bardzo dziwne, gdybyś nie buchnął śmiechem gdybyś coś takiego usłyszał , (jeżeli masz głęboką tolerancję do otaczającego świata to nie buchnąłbyś śmiechem, ale na pewno nie pomyślałbyś poważnie o wierze w konia na wrotkach prawda?) – i wiesz co ? Miałbyś rację śmiejąc się czy myśląc o takiej bzdurnej teorii jako o niedorzecznej.
Ale wiesz co jest jest bardziej ciekawe? Że wiara w boga jest tak samo śmieszna !
I w tym momencie np. katolikom pewnie zagotowała się krew – zobacz dlaczego twierdzę, że wiara w boga jest tak samo (użyj jakiegokolwiek przymiotnika) jak wiara w gadającego konia na wrotkach.
Czemu automatycznie śmiejesz się gdy ktoś Ci powie że wierzy w gadającego konia ? Bo zostaliśmy nauczeni i zapewnieni (przez świat, rodzinę, naukowców – inaczej mówiąc przez większość innych ludzi i „autorytety”) że coś takiego jak gadający koń nie istnieje. A jak bym Ci powiedział że to właśnie o to chodzi w tej wierze – że do „raju pod ziemią” pójdą tylko Ci co wierzą, że taki koń na wrotkach istnieje pomimo tego, że nikt go nigdy nie widział, że nie ma dowodów na jego istnienie i że wszyscy mówią że on nie istnieje. „Błogosławieni Ci co nie widzieli a uwierzyli” - skąd to znasz?
Ja znam np. ten cytat z wiary katolickiej. Teraz zobacz jak wielu ludzi ma wyprany mózg. Wychowują nas w przekonaniu że istnieje Bóg (ja też jestem wychowanym „katolikiem”) na którego nie ma żadnego dowodu że istnieje (to że była taka postać historyczna jak Jezus Chrystus nie oznacza że bóg istnieje), a gdy zapytasz o taki dowód, gdy zapytasz czemu nie ma takich dowodów to co Ci odpowiedzą ? Odpowiedzą: „Błogosławieni Ci co nie widzieli a uwierzyli” Czyli inaczej mówiąc, mówią Ci że masz wierzyć w coś bez żadnego oparcia - i zobacz jak wiele ludzi w to wierzy – natomiast gdy powiesz im że mają uwierzyć że istnieje gadający koń na wrotkach (co też nie ma żadnego poparcia) to już będą się śmiali i pukali po głowie.
Jak widzisz, jeżeli szukasz przykładu na profesjonalne pranie mózgu, to daleko szukać nie musisz.
Dlaczego ludzie wierzą w boga a nie wierzą w konia?
Tutaj odpowiedź jest prosta. Jest tak dlatego, bo na wczesnych etapach naszego rozwoju kiedy jako dziecko jesteśmy bardzo podatni na wpajane nam wartości powiedzieli nam, że bóg istnieje - natomiast coś takiego jak gadający koń nie. „Dorosły” człowiek przez większość czasu nie myśli i nie analizuje – jedzie na autopilocie z wgranymi wartościami, poglądami i opiniami z czasów dzieciństwa, jak i przyswaja już gotowe i nowe wartości również na autopilocie od innych.
To oczywiście ma zalety takie, że człowiek oszczędza czas poprzez nie analizowanie wszystkiego dookoła, rozwija się i używa „mądrości przodków”, natomiast powoduje to też to, że „dorosły człowiek” np. automatycznie akceptuje że bóg istnieje i nawet nie myśli o tym czy rzeczywiście tak jest – on po prostu już to wie. A gdy zacznie analizować, tak jak Ty teraz, to okazuje się że nie ma podstaw że coś takiego jak bóg istnieje, tak samo jak nie ma gadających koni.
Zauważ, że gdyby rodzice wychowali Cię w przekonaniu że prawdziwym bogiem jest rżący koń na wrotkach, gdybyś chodził co niedziele wielbić kupę końską do stajni i gdyby większość innych ludzi w to wierzyła, to dzisiaj wierzyłbyś w konia na turbo wrotkach a śmiałbyś się z katolików. Właśnie dlatego jest tak wiele różnych religii na świecie – bo w każdym rejonie globu ludzie przekazują dzieciom inne wierzenia i podglądy.
I tak było przez całą historię ludzkości – kiedyś ludzie wierzyli że ziemia jest płaska i że leży w centrum układu słonecznego – i co się działo ? Ludzie tak mocno w to wierzyli, że zabijali tych co twierdzili inaczej!
Dzisiaj będziesz śmiał się z osoby która powie że wierzy, że ziemia jest płaska ? Ale dlaczego masz podstawy żeby stwierdzić że ta osoba się myli ? BO MASZ DOWODY.
Wyznawca boga też śmieje się że ktoś wierzy w konia, tyle że tutaj ani jeden ani drugi nie ma dowodów.
Powiem szczerze – religia służy i zawsze służyła do kontrolowania i manipulowania ludźmi prostymi. Ludzie wierzący chodzą do kościoła, twierdzą że ich życie jest zależne od bóstwa i oddają ciężko zarobione pieniądze na coś czego nie widzą ale wierzą że to jest (niby ofiary nie są obowiązkowe, ale doświadczyłeś kiedyś uczucia,że ciężko jest nie dać ofiary jeżeli wszyscy dają – będziesz gorszy i wytykany – sprytne prawda?), I tutaj nie mówię bynajmniej tylko o kościele katolickim.
„Mówisz że bóg nie istnieje, ale ja go widziałem, czułem, przemawiał do mnie, miałem stygmaty itp.”
Ok, powiedzmy sobie jasno. Dowodem nie jest jest sytuacja kiedy pojedyncza jednostka może „coś zobaczyć” albo doznać – dopiero to że każda jednostka ludzka może doświadczyć tego samego, albo zobaczyć to samo w tych samych okolicznościach jest dowodem.
To że mogę objechać ziemię dookoła i to że każdy inny człowiek może to jest dowodem że ziemia jest okrągła. To że mogę zobaczyć że jakiś człowiek skacze siłą swoich nóg 2 metry nad ziemię i mogą to zobaczyć inni to jest dowodem że ten człowiek tyle potrafi – natomiast nie jest to dowodem (jak wielu mylnie interpretuje) że każdy człowiek może tak wysoko skoczyć.
Tak samo np. ”boskie stygmaty”- to że wiele osób mogło je zobaczyć u innej osoby to oznacza tylko to, że tamta osoba miała jakieś niegojące się rany na ciele (być może wywołane chorobą której jeszcze nie zbadaliśmy) a nie to że bóg istnieje.
Na koniec jeszcze takie coś do głowy mi wpadło – podobno np. bóg katolicki dał człowiekowi wolną wolę – w takim razie sami jesteśmy odpowiedzialni za to co robimy w życiu tak ? Dopiero po śmierci zostaniemy rozliczeni z grzechów.
To skoro katolicy w to wierzą, to jakim cudem wierzą też, że bóg nagle kogoś obdarzył stygmatami, albo pomógł komuś wyjść z problemu? To się kłóci samo ze sobą – po co bóg miałby stygmować (nowe słowo) kogoś ? Żeby udowodnić innym ludziom że istnieje ? Przecież to właśnie leży u podstaw weryfikacji tego czy jesteśmy tymi „błogosławionymi co uwierzyli a nie widzieli” czy nie. Jak bóg mógłby Ci pomóc w życiu, skoro masz wolna wolę?
Wiesz co słyszę kiedy zadaję takie pytania katolikom ? „Bo człowiek nie potrafi pojąć boga”. Czyli reasumując – mam wierzyć w coś na co nie ma dowodu i nie ma sensu zadawanie pytań bo i tak nie pojmę odpowiedzi … tutaj nawet mojej tolerancji poglądowej czasem ciężko powstrzymać się od śmiechu.
Odpowiadając na pytanie z tematu – Czym się różni wiara w Abudilina konia na turbo wrotkach od wiary w boga ? Niczym.
PS. Każdy ma prawo wierzyć w co chce – tutaj wyznaję tą zasadę i dlatego nie zmuszam nikogo ani nie atakuję. Natomiast czy jest w sens wierzyć w coś czego nie ma ? Wielu widzi w tym sens – tak samo jak jest wiele osób które siedzą w oddziałach zamkniętych, bo twierdzą że mają cztery ręce i trzy nogi. Nie nakłaniam nikogo do niczego (no oprócz nakłaniania do myślenia).
Temat wiary został tutaj poruszony pobieżnie (jak na głębię tego tematu) – poruszę go bardziej obszernie w mojej książce która niedługo ujrzy światło dzienni.
Podyskutuj Na Ten Temat Na Forum
Jeżeli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach na DD zapisz się na moją listę mailingową.
Zdecydowanie zgadzam sie z tym
Co do religii, to jak ktoś mówi że wierzy w boga a potem pyta sie w co ja wierze to mówię że wierze w Wielkiego Niewidzialnego Różowego Słonia który stoi koło mnie albo zaleznie od humoru mowie że wierze w Latającego Potwora Spaghetii ;) (http://www.venganza.org/).
Jeśli chodzi o wolną wolę to wtf? Bóg dał nam wolną wolę ale jeśli zrobimy coś co nie zgadza się z tym co powiedział Bóg to idziemy do piekła. Więc co to za wolna wola?
Jak to powiedział jakiś Amerykański komik: “God give us 10 sentences we MUST do, because if we don’t, God have special place where we will go, where we will fry, where we will burn to the end of time, surrender bla bla bla
But he LOVES you!” ;p
Mam podobne zdanie. Religia pozwala prostemu ludowi znaleźć odpowiedzi na pytania, których nie da się zglębić. Czy istnieje życie poza grobowe? Jaki jest cel/sens życia? I wiele innych. Stąd ta popularność. A poniewaz wystarczy tylko w to uwierzyć to czemu nie? Dziwi mnie ta naiwność ludzka no ale jesteśmy przecież różni.
Tak w ogóle to uważam, że osoba która wymysliła daną religię była dobrym biznesmenem. Jest to przecież w końcu jeden z największych interesów świata, który poza pięniędzmi daje również władzę. Wystraczy spojrzeć na historię. Święta inkwizycja(masowe mordy w imię “kochającego” wszystkich ludzi, Boga ;) ), wiele poważnych decyzji, które wymagały zgody papieża(niezwiązanych z religią). Przykłady można by mnożyc i nie tylko w wierze chrześcijańskiej.
Oczywiście są i dobre strony jak różnego rodzaju misje, czy aktywności mające na celu polepszenie warunków życia ludzi bidenych, chorych ect. Wychowywanie ludzi w ideałach dobra i miłości.
Najrafniej ujmuje to Karol Marks “religia to opium dla ludu”. Przyjemniej być pod wpływem narkotyku niż trzeźwo patrzeć na rzeczywistość, ale to do ciebie należy wybór jak chcesz kierować swoim życiem.
Bardzo dobrze, że szukasz, i że interesujesz się tym co większość jednostek nie interesuje, ponieważ jak sam powiedziałeś są konformistami i żyją z poglądami wpajanymi od dziecka przez rodziców, opiekunów, szkołę. Cenie ludzi którzy zadają sami sobie pytania. Również od zawsze ceniłem wierzących (w jakiegokolwiek Boga), doceniam ich siłę i wytrwałość w wierze, to jest piękne. Zastanów się przez chwilę jaki sens i czy w ogóle istniało by słowo “wiara” gdyby nagle Jezus zmartwychwstał a na ziemi pojawił by się Bóg. Te słowo nie miało by żadnego sensu. Umarło by. Nikt już by nie musiał wierzyć bo te coś by się nagle objawiło, byłoby widoczne dla oczu. W pewnym sensie na tym to polega, tak właśnie to funkcjonuje, zagadka. Nie musisz wierzyć w to, że ziemia jest okrągła Ty po prostu to wiesz. Jezus pojawia się na ziemi, Bóg też, widzimy ich, nagle liczba ateistów i agnostyków spada do zera. Wszyscy się nawracają i są prawdziwymi katolikami, myślisz, że miejsce zwane “piekłem” jeszcze by istniało ? Nie, wszyscy już by szli do nieba. Wracając do Boga który nagle się pojawił i widzimy Go, jak sobie Go wyobrażasz ? Jako mędrca z laską o długiej brodzie w białych szatach ? Który ma postać ludzką. Jest napisane, że stworzył przecież człowieka na swoje podobieństwo, ale czy na podobieństwo wyglądu zewn. ? Czy tak samo jak Ty Bóg ma ręce, nogi, krew, kości ? Zadeklarowałeś, że wierzysz w potęgę ludzkiego umysłu pisząc o ziemi która byłą uważana za płaską a jest okrągła. Wierzysz w potęgę człowieka i jak się domyślam według Ciebie każdy jest bogiem. Lub, że - “Bóg jest w nas” ciekawa interpretacja. Ja nie wyobrażam sobie Boga jako mędrca o postaci ludzkiej, a jak sądzisz jak wygląda sąd ostateczny, taki jak prawdziwy sąd z ławą przysięgłych ? Można interpretować Boga na wiele sposobów. Nie którzy zobaczyli go w postaci grzyba na kominie. Rozumiem Boga i odbieram go jako - dobro. Jako dobry uczynek, który trwa kilkanaście sekund, minut, godzin, pomiędzy dwojgiem, lub więcej ludźmi. To jest Bóg. To jest siła i moc, potężniejsza od zła czyli w tym wypadku złego uczynku, złej chwili, smutku - szatana. Rozśmiesza mnie interpretacja szatana jako diabła w płomieniach, bzdura którą wykreował ludzki umysł, podobnie jak wampiry i wilkołaki. Diabeł/szatan nie ma takiego czegoś jak chochlik z widełkami, jest morderca który zabija a potem grabi, jest pedofil który udaję dobrego człowieka a potem gwałci kilkuletnią dziewczynkę to jest szatan. A cały opis Boga, wszystko na jego temat, to dekalog, zasady i przestrzeganie ich, ale nie tylko, nie tylko przestrzeganie ale też dawanie coś od siebie. Celem do jakiego człowiek dąży (według mnie) jest szczęście, radość. Mężczyzna który nie jest żonaty, płaci kobietom za seks, również może powiedzieć - “jestem szczęśliwy”, Czy to jest to prawdziwe szczęście, te prawdziwe, czy to jest tort czy jabłecznik ? Zresztą kogo to obchodzi - “opowiadam się za jabłecznikiem, prawdziwe szczęście hah a co to takiego?!”.
Brawa za ten artykuł! Ja żyję w bardzo katolickiej rodzinie, mam wujka księdza, a jednak oparłem się tym historyjkom. Czuje się dumny z tego, że jestem ateistą. Najbardziej spodobało mi się zdanie, że religia służy manipulacji prostymi ludźmi. Dziękuje za ten art i pozdrawiam wszystkich którzy myślą tak samo jak autor i ja!
WITAM,
CIEKAWIE NAPISENE,UWAZAJCIE LUDZIE NA TAKIE ,,NIEWINNE ,, ROZMOWY RELIGIJNE …
MOGA SIE ZLE SKONCZYC,Z REGULUY GDY KTOS ZADAJE TAKIE OSOBISTE PYTANIE MA JAKIS CEL.
JA ODPOWIEDZIAL BYM PYTANIEM:
JAKI JEST CEL I INTENCJE TWOJEGO PYTANIA ,PRZYJACIELU?
WIARA W BOGA CZY TEZ NIEWIARA -TO BARDZO OSOBISTA SPRAWA. JESLI KTOS STAWIA JAKO TEMAT ROZMOWY WIARE,TO DO TAKIEJ DYSKUSJI JA MOGE SIE PRZYLACZYC TYLKO WTEDY GDY WIEM ZE ROZMOWCY SZANUJA I RESPEKTUJA KAZDA RELIGIE ORAZ ATEIZM.
ZE ICH CELEM JEST WYMIANA POGLADOW.
JA WIERZE W BOGA I JESTEM Z NIM W PERMANENTNYM ZWIAZKU I KONTAKCIE-JESTEM JEGO CZASTKA,
NATOMIAST NIE JESTEM CZLONKIEM ZADNEJ RELIGII I ZADNEGO KOSCIOLA.
POZDROWKA WES
.
@ Czytelnik Twojego bloga
Myślę, że wiara jest ogólnie źle interpretowana. Nie powinna mieć odniesień tylko do religii. Ja np. wierzę, że ziemia jest okrągła. Nie wiem czy tak jest, nie leciałem nigdy samolotem, ani nie byłem w kosmosie. Wierzę, że istnieją himalaje, mimo, że nigdy tam nie byłem. Wierzę, że to co widzę, istnieje naprawdę, a nie jest tylko interpretacją mojego umysłu (który mógłby się równie dobrze znajdować pod wpływem środków psychotropowych). Co do Boga, czy boga, czy bosha, nie ma ani światków, ani też specjalnie potwierdzić się go nie da. Chodzi oto, że ludzie w to wierzą, bez namysłu. I chodzi oto, że ludzie wyśmiewają innych, bo ich potwór spaghetti, ma mniej makaronu. I jeszcze o to, że mordują się za to czego nie ma i nikt nigdy tego potwierdzi.
Co do personifikacji bóstwa, to zgodzę się w 120% ! Albo właściwie 99%. Głupotą jest (to co się w Kościele, mniej lub bardziej otwarcie dzieje) przypisywanie mu jakiś cech charakteru, czy wyglądu. Jezus sam w sobie jest w sumie bardziej symbolem, niż człowiekiem. Nie przypisywałbym mu (im?) jednak, postaci dobrego, czy złego uczynku. Nie przypisywałbym żadnej postaci i żadnej formy, którą można wypowiedzieć, określić słowami.
@Pumar
Ten komik, to George Carlin (polecam wszystkim), a wolna wola nie istnieje. A jeśli istnieje, to jest ograniczona. Poza tym, 10 przykazań nie zabrania, tylko mówi o tym, że pewnych czynów, trzeba ponieść konsekwencje. Jak nie umiesz, nie chcesz ich ponosić, to tego nie rób. Jak nazwiesz koleżankę “dziwką” i ona Cię spoliczkuje, to zarzucisz jej ograniczanie Twojej wolnej woli?
Trzeba być świadomym tego co się robi. Nie można zrzucać winy na innych, tylko ponieść zasłużoną karę.
Tak jak napisał anonimowy czytelnik tego bloga. Mogę jedynie dopowiedzieć, że obraz Boga i całe to zachowanie jest wykreowane przez ludzi. Jak już wspomniałem na tutejszym Forum, nie chodzę do Kościoła by zobaczyć księdza. Wierzę w coś, czego nie potrafię zobaczyć, jednak w pewnym stopniu to czuję. Oczywiście to może być skutek manipulacji. Byłbym głupcem, gdybym odrzucał naukowe teorie. Byłbym jednak jeszcze większym głupcem, gdybym wierzył w legendy. Bo kto jest w stanie odpowiedzieć mi na pytanie: “co będzie po śmierci”? Nauka faktycznie nie przewiduje niczego poza gniciem 6 stóp pod ziemią, jednak nauka równierz nie potrafi wyjaśnić wielu zjawisk. Czyli nie poda mi prawdziwej odpowiedzi na moje pytanie. Tajemnica tego, co stanie się po śmierci nigdy nie zostanie odkryta, jak tylko przez nas samych. Więc skoro wiara dodaje mi sił, ktoś inny może powiedzieć, że to jedynie iluzja. Jeśli tak jest, to kocham tą iluzję.
Religia religią, a co z Intuicją? Czy interesowność i zakłamanie kościoła w celu manipulacji mas przeczy istnieniu prawdziwego Wszech-Wszystkiego? Dla mnie to rozważanie jest niewiele warte, bo świadome i logiczne.
Trudno się nie zgodzić, ale w tej dyskusji cały czas pomijany jest ważny aspekt. Autor skupił się na negacji prostej ludowej wręcz wizji boga, który stoi ewidentnie w jednym szeregu z koniem wrotkarzem. Zresztą kultura jest pełna wizji boga jako świadomej istoty, sterującej, lub obserwującej życie na Ziemi, lub w jakimś swoim rewirze. Natomiast mnie bardzo interesuje inna opcja - bóg jako metaprawo, wzór i klucz do wszystkiego, pozbawiony świadomości i woli, przy czym pozbawienie woli i świadomości samo z siebie narzuca wyobrażenie jakiejś istoty a to prowadzi do błędnej interpretacji jakiej dopuszczają się prawie wszystkie religie na świecie. Widziałbym boga jako zjawisko, przyczynę samą w sobie, wspólny mianownik wszystkiego co istnieje. Zresztą nazwanie tego bogiem to kwestia nomenklatury, aczkolwiek wizja jaką tu przedstawiłem pasuje do definicji boga. Przyznam również, że jestem ciekaw co na to autor? Pozdrawiam i oby tak dalej.
Pumar
Masz świętą rację, co do wolnej woli. Z jednej strony dobra Bozia daje nam wybór,
z drugiej, jak nie wybierzemy tego co by chciała, to straszy piekłem. To tak jekby steruszka
w autobusie przyłożyła mi spluwę do skroni i powiedziała :”Jak nie ustąpisz mi miejsca
to strzelam” Masz wybór. Możesz powiedzieć NIE. (albo wersja bardziej prwdopodobna:
Spacderujesz sobie wieczorem, nagle czujesz pistolet przyłożony do pleców i słyszysz “Dajesz kasę albo strzelam”
Mamy “albo” -mamy wybór). Zawsze masz wybur,
albo ustępujesz miejsca, albo dostajesz kulkę;
albo oddajesz portwel,albo giniesz;
albo idziesz na rekolekcje, albo trafiasz do piekła.
Wszędzie działa związek przyczynowo skutkowy.
Czytelnik Twojego Bloga ma rację. Nie ma co szukać dowodów na istnienie Boga. Jeśli wierzysz, to z definicji
nie ma tu miejsca na dowody.
Jeśli znajdą się dowody mamy wówczas WIEDZĘ, nie wiarę. Albo wierzysz, albo wiesz - dwuch na raz się nie da.
Wiara z góry zakłada ZAUFANIE. Moze dlatego
jest tylo osób wierzącyj - ludzie a zwłaszcza dzieci głęboko ufają swoim
rodzicom, nauczycielą i innym autorytetom i przyjmują bezkrytycznie to co się im wkłada do głów - później
tak już zostaje. Inna podejrzana sprawa, to to że każde z tysięcy różnych wiar i wyznań żąda tego zaufania
Każda z setek religii twierdz,
że tylko ona ma rację? I jak tu wybrać?
Zgodzę się z tym. Oczywiście więcej ludzi woli mieć wizję Boga w niebie niż Konia w Turbo-Wrotkach :)
Ja staram się nie wierzyć w żadne Bóstwa, choć w szkole mam czasem problemy przez to.
Jak Boga nie ma to wszyscy jesteśmy przegrani. Bo życie jest zbyt krótkie, a dodatkowo połowę marnujemy na pracę. Ja miałem różne okresy w swoim krótkim życiu. Albo bardzo mocno wierzyłem albo temat zupełnie zlewałem. Jednak jak się wierzy to czuje się człowiek lepiej, przynajmniej ja się czułem. Masz wrażenie jakby cały czas ktoś z Tobą był, najlepszy przyjaciel który cały czas jest przy Tobie. Super uczucie. Z drugiej strony są jednak liczne ograniczenia, w tym to największe - zakaz przedmałżeńskich kontaktów seksualnych. Z tym jest ciężko… Wszystko jednak nabiera sensu, jeśli jesteś osobą wierzącą. Widzisz jakiś cel w swoim życiu.
Jeżeli chodzi o dowody, to ludzie którzy przeżyli śmierć kliniczną często mówią o tunelu który widzieli ?… Ciekawa sprawa. Z własnego doświadczenia mogę dodać, że kiedyś kiedy miałem być już leczony operacyjnie, to modliłem się i modliłem no i wymodliłem. Obyło się bez operacji. (Jak trwoga to do Boga). Nie wiem czy to zasługa Boga, czy przypadek.
Wcale nie twierdzę że Bóg istnieje. Mam jednak nadzieję że tak jest.
Co do tej operacji to raczej “wina” autosugestii.
A o śmierci klinicznej.. jakiś czas temu czytałem artykuł w którym jacyś naukowcy udowadniali że to co uwierzysz że jest po śmierci to będzie… tzn że np. Osoba wierząca która wierzy że po śmierci pójdzie do nieba, to po śmierci właśnie pójdzie do nieba, osoba która wierzy w reinkarnacje po śmierci stanie się kwiatkiem czy innym wróblem etc. Być może to jest prawda być może nie ale nie da się obalić ani udowodnić tej teorii tak samo jak nie da się obalić ani udowodnić istnienia Boga.
Wiara..wiara..przeznaczenie..los..świat..istnienie..Bóg..3cie jądro Andrzeja… bla bla bla.
Sranie w pompon.
Niczego z tych spraw nie wytłumaczy człowiek w 100%
Życie. Tak już jest i raczej będzie.
Moim zdaniem nie trzeba nad tym się rozwodzić.
To “szukanie dowodu” na istnienie czegokolwiek jest zacną postawą z postaw, jednak wielu z Nas nie marnuje na to czasu.
Mi też. (Bo tik tak tik tak…mam cele inne.ważniejsze własne)
Może kiedyś doświadczenie nas naprowadzi, na jedną setną odpowiedzi. A może nie.
Ja bym nie zaczynała z nikim takiej dyskusji.
Po pierwoj, człowiek najczęściej wierzy w to w co mu wygodniej wierzyć.
Po wtaroj, być może człowiek tą wiarą zaślepiony jest szczęśliwy.
Po tridcatdwanaście, walka z mentalnością ludzką jest jak aplikowanie do stacji dyskietek płyty CD.
(PS Znam kobietę która uparcie twierdziła, że można. Zgięła płytę, jak tylko można najzgrabniej i ffrrru, prosto do paszczy dyskietkowego pożeracza .)
Ale nie o tym ja..:/ brr.
Chodzi mi o to, że nie warto się zastanawiać, o czym populacja ziemska myśli, komu oddaje pokłony bo to filozoficzna kupa bez odpowiedzi. Stan ten zmieniłoby wielkie BUM, ale nie głośna rozmowa jednej sztuki człowieka.
(Tak. Polski język jest mi obcy.Piszę tak jak mówię.Przepraszam)
Czy jest sens wierzyć w coś, czego nie ma? - takie pytanie zadał autor. Ja odpowiadam - nie ma sensu. Wierzyć w nic się nie da. Jeśli mówisz o Bogu, to proszę przedstaw mi dowody na jego nieistnienie. Zapewne będą to jedynie teorie. Ja również mogę przedstawić swoje i będą to również teorie jak choćby cud w Zeitunie ( http://www.cuda.of.pl/ ) choć możliwe, że to jednak fakt. Nie mówię tu o tonach Kościelnych przykazań, poszczególnych wersach w Biblii. Nie w tym pokłądam wiarę. Mówię o Bogu, o sile wyższej. O tym, od czego wszystko co istnieje czerpie energię. Wierzę w Boga, bo wiara pokładana w pieniądzach, innych ludziach czy czymkolwiek innym silnie empirycznym zawodzi. Wierzę w Boga, nie wierzę w coś co nie istnieje, lecz w coś co może istnieć. Tak samo jest z nadzieją. Mamy nadzieję na coś, czego nie ma, lecz może się zdarzyć, może zaistnieć.
Widac ze myslisz. To prawda ze wiekszosc wierzen ukazuje Boga tylko w taki sposob, aby wiekszosc ludzi moglo to bez wysilku zrozumiec i nie zadawac pytan.
NAtomiast zadna metoda naukowa nie gwarantuje ci pewnosci.
Cogito cogito ergo cogito sum
Biedny człowiecze (?) - swojego rozumu też nigdy nie widziałeś i nie zobaczysz - podobnie jak Boga, a jednak jesteś przekonany (błędnie…???) o jego istnieniu.
Jesteś w błędzie człowieku mówiąc że Boga nie ma!!!
Jeśli tego nie doświadczyłeś i nie jesteś wierzący to jakim cudem możesz pisac że Bóg istnieje, prawda?
Jeśli byłbyś katolikiem to byś nie wygadywał takich rzeczy i nie wciskał swoich ciemnych poglądów…
I to nie Kościół robi wodę z mózgu tylko ty.
Więc zastanów się człowieku bo marny Twój los :)
o czymś zapomniałam…
“Powiem szczerze – religia służy i zawsze służyła do kontrolowania i manipulowania ludźmi prostymi. Ludzie wierzący chodzą do kościoła, twierdzą że ich życie jest zależne od bóstwa i oddają ciężko zarobione pieniądze na coś czego nie widzą ale wierzą że to jest (niby ofiary nie są obowiązkowe, ale doświadczyłeś kiedyś uczucia,że ciężko jest nie dać ofiary jeżeli wszyscy dają – będziesz gorszy i wytykany – sprytne prawda?)”
Otóż nie służy do kontrolowania ludzi i manipulowania ponieważ nikt mi tego nie narzuca i nie ma takiej potrzeby.
I nikt nie musi oddawac ciężko zarobionych pieniędzy (jak w moim przypadku) bo to nie jest żadnym obowiązkiem!
I nigdy nie czułam się gorsza z powodu tego że nie dałam “na tacę” a tym bardziej wytykana przez innych…. To co piszesz jest śmieszne i nigdy nie zmieniło by moich poglądów!!!
Hmm… Ale czy wiara w to, że Wszechświat istniał od zawsze lub powstał nagle z niczego, jest mniej absurdalna od wiary w Boga albo Konia Na Wrotkach? Myślę, że na dzień dzisiejszy nie ma żadnego racjonalnego wyjaśnienia powstania Wszechświata. Dlatego Świat pozostaje dla nas absurdalną zagadką. Poza tym zgadzam się z Czytelnikiem Twojego Bloga.
Pozdrawiam, piszesz bardzo ciekawe artykuły : )
to co przedstawiłeś w tym tekscie od zawsze siedziało mi w głowie - teraz nie jest samo :)
ja to wyrazałem tak :
“Sama wiara w boga, zaprzecza jego istnieniu”
Wyczytałam, że pojawi się książka na ten temat .
kiedy, co, gdzie i jak.
Z chęcią bym przeczytała.
Prosiłabym o informacje na mejla[którego zostawiłam wyżej.;P]
Kris II // kwietnia 6, 2008 at 04:15 Twój komentarz oczekuje na moderację.
Czcza Gadanina jeden krytykuje drugiego czy Bóg istnieje czy nie ? !! Ja sie pytam czym ty jesteś kim wy jesteście kupa mięsa które samo powstało i jakiś tam mózg tym wszystkim steruje , mózg jest takim samym organem jak wątroba lub trzustka niech mi jeden udowodni ze w mózgu jest inteligencja lub informacja np. tego tekstu który ten Pan tu napisał . Ja powiem tylko wiesz z czego twoje ciało jest zbudowane? z niczego z pustki, wiecie na czym stoicie na ziemi ? to jest ta twoja wiara ze stoisz na ziemi ? My nie stoimy na niczym to jest nasza wiara ze stoimy na ziemi i jest okrągła .To sie nazywa “kreacja ” jak w kinie. Jak myślicie skąd sie biorą myśli to ze człowiek potrafi myśleć to jest twoja świadomość, myślisz wiec istniejesz a myśl nigdy nie umiera tak samo jak Bóg który jest super świadomością stworzył nas poprzez myśl dając nam część świadomości ze czujemy sie jednostkami to jest ta inteligencja i świadomość bycia człowiekiem.Tak samo jesteśmy kreatorami tego świata dlatego ze myślimy nie tylko my także zwierzęta .Dlatego mówimy miłość łączy daj mu miłość zrozumienie ze nic nie jest skończone.
Cytat : Twoje ciało bez kierowcy nie pojedzie czy widzieliście kiedyś samochód który sam jeździ bez kierowcy?!
Do tego potrzebna jest świadomość czytaj ( dusza) .
Om mane padme Om.
Artykuł bardzo ciekawy.Ja też nie do końca zgadzam się z religią i nie do końca wierzę w to co mi mówią na lekcji religii.Jestem katolikiem ale Jezus jako Bóg to dla mnie trochę naciągana sprawa.Był to człowiek o bardzo dużej inteligencji.Potrafił prowadzić lud,polityk który chciał wyzwolić naród żydowski ale nie mieczem tylko sercem.No tak jak Bóg.Co mi tu nie pasuje?Pierwsza rzecz Jezus musiał mieć żonę tak nakazuję religia judaistyczna,druga sprawa Jezus został skazany przez rzymian a nie przez żydów o czym mówi Pismo Świętem,trzecia i bardzo istotna sprawa,Jezus miał wrogów,a raczej przeciwników.Tak…Jednym z nich był Jan Chrzciciel i co wy na to?Dlatego Boskość Jezusa jest dla mnie trochę dziwna.Ale wróćmy do tematu.Dla mnie to że nie widać czy nie słychać Boga to nie jest dowód że jego tu nie ma.Zastanówcie się ,wszyscy z was wierzą że ludzie zbudowali piramidy a czy widzieliście że ktoś układał 20 tonowe bloki?Nie.To mogli być kosmici który przybyli z Alfa centauri.Nawet dziś problem byłby problem ze zbudowaniem takiego kolosa a 5 tys lat temu?No właśnie.Nie wiemy więc kto je zbudował bo nie widzieliśmy jak to robiono.Nie ma też żadnych na to dowodów bo nie ma spisanych dokumentów na to że zrobili to ludzie.Nawet pisał o tym Platon. Moja religia wygląda inaczej(nie tak jak u moherów) nie chodzę do kościoła ale wierzę w Boga bo jest on w moim sercu czuje się lepiej jak pomagam innym,czuję się dobrze jak kogoś Kocham i czuję się dobrze jak jestem kochanym i to właśnie jest Bóg a nie jakieś Pisma,Objawienia,Gniew Moherów i przestrzeganie zasad religii dla mnie czegoś takiego nie ma.Wierzę w Boga na swój sposób i to jest piękne. PS.Wierzę też w cywilizację w pozaziemską jeżeli ktoś jest ateistą i wierzy w życie pozaziemskie to właściwie sam siebie okłamuje.
A przepraszam was za błędy nie kontroluję swojej klawiatury a poza tym mam wadę genetyczną- dysleksja
Po prostu się nie zgadzam, Wierzę w Boga, i nawet patrząc na wiare ‘kalkulacyjnie’ dochodze do wniosku, że opłaca się poświęcić część życia na wielbienie Boga,i zystać(może) życie wieczne, niż potem żałować ‘kilku godzin na mszę’.
O ludzie :-)
Ja to zawsze widziałem w ten sposób: Istnieją ludzie, którzy głęboko zastanawiali się nad wiarą, nad istnieniem Boga, czegokolwiek, siły wyższej. To zazwyczaj właśnie ci ludzie zostają ateistami. Druga grupa ludzi prezentuje się nieco inaczej - są to ludzie, którzy zaakceptowali to co im powiedziano i mało ich to obchodzi. Chodzenie do kościoła/modlenie się jest dla nich tak jak jedzenie czy spanie. Nigdy nie zastanawiają się, nie rozważają kwestii istnienia boga. Dlatego nigdy nie wyjeżdżam z hasłami, że wiara w boga jest bezsensu. Owszem jest, ale ludzie, którzy wierzą nie chcą słyszec, że to, co robią przez całe życie (wierzą, modlą się, dają na tacę) było bezcelowe.
Czym tak w ogóle jest wiara? Właściwie wiarę można potraktowac jako jedno z zainteresowań, hobby, coś w ten deseń. Po głębszym zastanowieniu dochodzi się do wniosku, że tak na prawdę to ateiści są bardziej “wierzący” od katolików. Może nie tyle “wierzący” a “zainteresowani wiarą”. Dlaczego? Dlatego, że ateiści zazwyczaj dochodzą do wniosku, że wiara nie istnieje po długich rozważaniach. Dopiero wtedy zostają ateistami. Druga grupa ludzi, Ci którzy wierzą (teoretycznie) tak naprawdę nie bardzo są zainteresowani wiarą. Dostali ją na talerzu i nie chcą jej ruszac, bo po co? jest wszystko ładnie poukładane, będziesz chodził do kościółka, a bozia da Ci bilet do nieba.
Niektórzy powiedzą pewnie: “nie! ja wierzę w boga nie dlatego, że mi rodzice tak powiedzieli!… ” Oczywiście :-) dla tej osoby przejscie na ateizm jest niewygodne. wszystkie dotychczas wyznawane wartości stracą sens.
Kiedy zacząłem się zastanawiac nad sensem wiary w boga, stwierdziłem, że to bezsensu, więc przeszedłem na Deizm. Deizm jest wiarą w siłę wyższą (niekoniecznie boga. cokolwiek, tutaj nie jest ważne co tą siłą jest, ważne jest to, że ona istnieje, a interpretacja jej postaci jest dowolna), która to siła wyższa stworzyła świat nie ingerując w jego dzieje. To już wydawało mi się bardziej sensowne. Po jakimś czasie zadałem sobie pytanie: “A skąd wzięła się siła wyższa?” wytłumaczenie “zawsze była” pozostawiało wiele do zyczenia. W ten oto sposób zostałem ateistą.
Pozdrawiam
Fill
przepraszam za pochylony tekst pod koniec, nie mam pojęcia czemu się taki zrobił :-)
Mówisz o manipulowaniu prsotymi ludźmi, tak? Skoro religia służy do manipulowania świadomością i wpajania pewnych norm czy wzorców to dlaczego ateizm czyli światopogląd na wiarę nie ma stać się kolejnym czynnikiem oddziaływującym na psychikę ludzką. On również kreuje pewne wzorce zachowan ktore moglyby stać sie normą, ztego wynikia że ateizm można nazwać wiarą w “nic”. Naturalnie prowadzi to do tego że oskarżasz sam siebie. Nie bronie religii, staram sie ukazac twoj blad. Dziwi mnie jednak ze tak bardo zalezy ci na “uswiadomieniu” spoleczenstwa, bo skoro “zmuszasz tylko do myslenia” to dlaczego odbieram go jako jedna wielka apostrofe (nie piszcie prosze ze to przez to ze sie nad tym zastanawiam.
Po drugie jest wiele problemow ktorych ni da sie rozwiazac i o ich istnieniu mozemy dyskutowac tylko na podstawie pewnych drobnych zjawisk (czy to nie przypomina wymienionych stygmatow itp.?) np. stworzenie wszechswiata czy istnienie quarkow…
Temat rzeka jak ktos kiedys powiedzial. Osobiscie jestem agnostykiem i nie potrzeba mi zadnych dowodow, wierze i opieram sie na wierze ze Bog istnieje we wszystkich religiach nie zmuszam nikogo zeby tak myslal czy w ogole wierzyl ale nie nagabuje tez do ateizmu. Mam nadzieje ze twoje nakłanianie do myślenia, jest namowa do dyskusji a nie przejmowania takiego swiatpogladu.
Przepraszam za pisownie, ale zmeczenie daje sie we znaki :) Pozdrawiam.
Dokładnie tak sobie myśle… Skąd wiemy, czy Bóg, czy Gadający Koń Na Wrotkach istnieją? Czy w ogóle istnieje jakaś potężna istota, która ma władzę nad naszym losem itp itd etc.?
Ja uważam że wiara w Boga lub coś innego jest bezcelowa ponieważ jeżeli ziemia powstać musiała z czegoś to bóg automatycznie też ;) kościół tłumaczy powstanie świata że materie stworzył bóg bo nic nie może powstać od tak sobie to w takim razie kto stworzył boga :P to przeczy samo sobie lub drugi przykład z kąd lub po co są kości dinozaurów starsze od kości myślących ludzi ? lub jakim cudem 1 para zaludniła cała ziemie ? i “pokolorowala” się na czarny,czerwony,biały,żółty ?
Wolna wola to jest to, że mozemy robic co chcemy! A to, że możemy robic złe rzeczy to tylko sprawa głupoty ludzkiej… Jestem przeciwny temu artykułowi!
Downy!
Też mi się podoba tekst o manipulowaniu prostymi ludźmi:)
Podoba mi się - teraz zupelnie szczerze:) - wpis Filipa, super. I to jedna z fajniejszych korzyści z istnienia tego bloga, że czytają go ludzie o różnych pogladach.
Wpisik pod groteskowym artykułem (ze względu na wyrazisty przykład konia, co akurat w przypadku tekstów pisanych jest plusem:) nikogo nie przekona o istnieniu Boga. Pozostanę więc, panie dziejku, z moją wiarą prostą. Mam do niej podstawy. PAXIK
Fajnie się czytało i w sumie zgadzam się z poglądami, prezentowanymi przez autora. W pewnym stopniu rzecz jasna - to, co “odkrył” Bartek to wierzchołek - trochę myślenia więcej i okazuje się, że Bóg może równie dobrze istnieć, jak i nie istnieć. Jeszcze trochę pomyślunku i wychodzi nam, że bóg jednocześnie istnieje i nie istnieje pod wszelkimi postaciami (pod postacią konia na wrotkach też).
A teraz cię bartku zagnę - powiedz mi, CZYM NIEWIARA W BOGA RÓŻNI SIĘ OD WIARY W KONIA NA WROTKACH? Niczym. Heh…
Podoba mi się strona bartka i jego poglądy, ale zamiast “filozofia” w podtytule strony powinno być “filozofowanie”. Filozofia to NAUKA, jest ściśle związana z logiką (matematyka) i nie można się nią zajmować, nie znając dorobku klasyków, inaczej dojdzie się najwyżej do kilku oczywistości i z wielką pompą ogłosi kilka dawno znanych teorii. Polecam Tatarkiewicza na początek - historia filozofii.
Mnie także się spodobał ten artykuł. Niezły ten koń na turbo - wrotkach xDD. Wracając do tematu wiary i religii w jaką wierzymy to jestem tego zdania, co autor. Czym różni się wiara w Boga, od wiery w konia na wrotkach? No w sumie to nie mamy zbytnich podstaw aby wydobyc jakieś różnice. Według mnie właśnie dlatego powinniśmy byc megatolerancyjni i szanowac każdą wiarę, a sami wierzyc w tą, w którą chcemy. Niech każdy wierzy w to, w co chce! ;)
a co powiecie na moje zdanie, że Bóg jest co prawda wyimaginowaną postacią, ale fakt że nie jest prawdziwy wcale nikomu nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie :) Te całe 10 przykazań uczy ludzi podstawowych zasad moralnych. Co by było gdyby każdy uważał że bez konsekwencji może kogoś okraść, uderzyć, zgwałcić czy zabić ?? Wiara daje także człowiekowi namiastkę poczucia pewności w otaczającym go świecie. Wśród wielu zagadek bardzo trudno jest się odnaleźć, więc wyjaśnienie ich (choćby fałszywe) pomaga poradzić sobie z niewiedzą. Reasumując, uważam że Boga wymyślili dawno bardzo mądrzy ludzie, aby móc wykształtować obraz moralny człowieka, by różnił się on od bezwzględnych i bezskrupulatnych zwierząt.
Ja dawno się zastanawiałem… “czemu ja wierzę w tego Boga/boga, skąd mam wiedzieć że robię to słusznie?! Czy mam podstawy do wiary?”
No i myślałem… Ale nic z tego nie wynikło… Dalej wierzę, chociaż nie wiem czemu :/
Przeczytałem artykuł, nie czytałem komentarzy.
Każdy ma prawo wierzyć i nie wierzyć w co chce. Ja wierzę w Boga i jestem katolikiem. I dobrze mi z tym. Chciałbym powiedzieć jedną rzecz dla wszystkich ateistów, którzy śmieją się, że ktoś jeszcze może wierzyć w coś tak zacofanego:
Nie można dowieść, że Bóg istnieje. Ale nikt z was nie może też dowieść, że Bóg ( w jakiejkolwiek postaci ) nie istnieje.
Zatem można sobie wierzyć lub nie. I żadna z tych postaw nie jest lepsza od drugiej.
Przepraszam, za podwójny komentarz, ale przeczytałem komentarz Filla i pragnę coś dodać.
Ja, w moim mniemaniu, zastanawiałem się całkiem sporo nad istnieniem Boga. I wiem, że moja wiara to świadomy wybór. Tak, “wybór”. Uważam, że prawdziwa wiara wynika z wątpienia i w ten sposób można odnaleźć własny sposób na życie. A wiara (jakakolwiek) taki sposób daje.
Szukanie dowodów, by wierzyć mija się z samym elementarnym sensem “wierzenia”.
To chyba koniec. Dziękuję ;)
Po czesci sie zgadzam : wiara w Boga jest tyle warta co wiara w co innego…
Jednakze sadze, ze gdyby Boga nie bylo, to co ja bym tutaj robil? Jest zycie cielesne, ano tak, fajnie… a dalej co? reinkarnacja? spoko, ale reinkarnowac nie moge sie bez konca, chociazby dlatego ze kiedys wybuchnie Slone, zycie na Ziemi bedzie niemozliwe…
Tak, wiem, nawet nie uznajace Boga inne wiary wierza w zycie po smierci… Tylko ze kto nad tym stoi? Skad sie wzial ten “astralny swiat” czy jakby to nazwac? Jak wiemy, nic sie nie tworzy, nic nie znika (prawa konserwacji masy o ile sie nie myle). Nic sie nie bierze z nikad… Moznaby pomyslec ze taki swiat zotal stworzyony przez jakas tam inna cywilizacje… a ona skad? itd itd itd… a na koncu to co? Konik? moze :D
Nie jestem katolikiem, nie uznaje sie tez za chrescijanina (nie mialem okazji przeczytac Biblii), ale w Boga wierze, na swoj wlasny sposob… Konik na biegonach moze zasiasc na drugim miejscu x)
Odizolujmy nowo narodzone dziecko od ludzi.
Niech sobie żyje a my je obserwujmy. Nie serwujmy mu zadnych pogladow wzorow zachopwan itd. w tym wiary. Po jakims czasie to dziecko zachwyci sie swiatem i zastanowi sie czym jest ta siła. Bo czujemy ja w sobie. Intuicyjnie podejrzewamy. Zapytaj siebie dlaczego wiatr wieje? i szukaj odpowiedzi tak dlugo az nie bedziesz umial znalezc.
po ktorej nie zadasz pytania dlaczego. Bedziesz umieral jakajac sie “dlaczego?”. To jest Siła. Mysle ze nie ma zlej wiary bo kto powiedzial ze Bóg nie moze objawic sie na rozne sposoby? Mozliwe ze Bogu nie chodzi o to zebysmy go nazywali czy odprawiali jakies rytualy ale zakladajac ze jest dobry chce zeby i nam bylo dobrze.
Pojawil sie tu motyw piekla. Gdzie jest w Biblii pieklo? gdzie ono jest?
Że gałazki winorosli beda sie palic o to chodzi? jasne zyjesz zle to istotnie wypalisz sie i nie przyniesiesz zadnego konkretnego owocu. Konsekwencje naszych czynow przyjmujemy tu na ziemi. “To jest moje niebo nie chce miec innego”.
Jezeli zyjesz tylko uciechami ciala a po smierci bedziesz tylko dusza… To co bedzie miec Twoja dusza?
Nie chodze do Kosciola. Grzesze. Ale wierze ze jezeli nie robie nikomu krzywdy to Bog tez mnie nie skrzywdzi i ze kazdy dobry uczynek jest cos wart bo dla mnie droga do Boga prowadzi przez drugiego czlowieka. I to niekoniecznie jest ksiadz.
Mi sie wydaje ze wiara w boga to po czesci pojscie na latwizne bo masz odrazu podane odpowiedzi na wszyskie pytania na ktore tak naprawde nie da sie odpowiedziec.
Pytanie ktore mnie nurtuje od jakiegos czasu:
Czym jest dobro…? Przypuscmy ze po smierci czlowiek idzie do nieba czyli do miejsca bezpiecznego, cieplego, pelnego milosci poprostu idealnego. Wiec dlaczego zabijanie jest zle? Idac tym tokiem myslenia mozna powiedziec ze jezeli zabije kogos to oddaje mu przysluge bo wysylam go do lepszego miejsca to prawie tak jakby dac komus bilet lotniczy do wymarzonego miejsca? I druga rzecz - dlaczego ludzie wierzacy boja sie smierci? ja jestem nie wierzacy nie boje sie i nie dokonca potrafie to pojac.
DO AUTORA: Mając takie poglądy na świat po prostu zaprzeczasz swojemu sensowi istnienia. Wyobraź sobie ze masz 80 lat i umierasz.. nie zawsze bedziesz młody.. no i co wtedy? co dalej? wg Twoich pogladow nie ma nic dalej.. w takim razie życie jest bez sensu bo przeniesiemy sie po śmierci w niebyt, w nicość…
Zobacz jak ten świat jest stworzony jaka natura jest harmonijna i piękna.. wierzysz w to ze to sie wszystko tak uformowało przypadkowo? bo ja nie…. przeciez to by byla szansa jedna na nieskończoność..
Nie bądź takim materialistą i przemysł to (bez obrazy)
Tylko wiara nadaje sens naszemu życiu
pozdro
MICHAŁ pytasz czym jest dobro? Dobro to wypełnianie woli Bożej a zło to czyny przeciw jego woli.
Co do zabijania nie mamy do tego prawa! Zabijać może tylko ten który dał nam życie czyli Bóg.
Dlaczego ludzi wierzący boją się śmierci? Mysle ze dlatego ze ich wiara nie jest dostatecznie silna i pełna wątpliwości.
Ludzie wierzący boją się też śmierci z innej przyczyny… są bardzo wierzący i zdają sobie sprawę z tego że są grzeszni i właśnie dlatego boją się ze Bóg ich nie przyjmie do siebie.
Ty mówisz MICHALE ze nie boisz sie śmierci myślę ze to wnika z tego ze nie zastanawiałeś sie tak na prawde co by było jakbyś umarł i trafił do piekła… Piekło to ogromna tragedia dla człowieka bo to miejsce ogromnych cierpień i co najgorsze cierpień wiecznych!!! Aż ciężko to sobie wyobrazić ale to wieczne cierpienie i nie ma stamtąd wyjścia. Zobacz jaka to ogromna tragedia jak bardzo człowiek w piekle żałuje że nie żył tak żeby dostać sie do nieba - na niebo każdy z nas ma szanse pytanie tylko czy ją wykorzysta?
Ja uważam, po przeczytaniu tego tekstu i podobnych, że , jakby na to nie patrzeć, każda wiara jest absurdalna. Jednak wychodzę z założenia, ze człowiek potrzebuje w coś wierzyć. Obojętnie, czy to jest jeden Bóg, czy jeden w trzech postaciach, czy jest to człowiek, duch, czy zwierze… Po prostu taka jest ludzka natura. Nie rozumiem jednak tego, dlaczego dla katolika mniej śmieszna jest wiara, żydowska czy buddyjska, niż wiara w konia na wrotkach?
A czy to, że my jesteśmy rzekomo tolerancyjni, zabrania mam, aby wiara w gadającego konia nas zdziwiła? Jest dla nas po prostu obca, ale nikt nie dał nam prawa wyśmiania takiej osoby, ze względu na wiarę ;). Jesteśmy tolerancyjni, rozumiemy inne kultury i nie przeszkadza nam w żaden sposób ich byt. Gdybyśmy jednak zobaczyli na ulicy osobę wyglądającą tak:
http://kok.blox.pl/resource/pada.jpg
Nie spojrzelibyśmy na nią ze zdziwieniem? nawet jeśli ten obraz jest nam znajomy (zakładam, że każdy widział podobne postaci w książkach, bądź internecie, telewizji) zdziwiła by nas obecność tej osoby na ulicy naszego miasta. mamy prawo ze zdziwieniem spojrzeć za nią.
Również ciekawy jest temat wiary w szatana. Ktoś powie, że wierzy w Boga, ale w szatana nie. Tak powiedziała moje koleżanka, w kontekście takim, iż nie jest satanistką. Odwrotna sytuacja: ktoś kiedyś stwierdził, że satanista nie wierzy w Boga…. Przecież w wierze katolickiej istnieje postać szatana i wiadomo ze szatan wierzy w boga.
No coz… Naprawde chcialbym odpowiedziec na wiele pytan, ktore tu zapadly. Chcialbym wytlumaczyc wiele rzeczy was nekajacych. Chcialbym uczielic sie troche i pokazac to co mysle, swoj stosunek do wiary, Boga, Bilbji, powiedziec wam tyle i troche pouczyc pare osob na tym forum. Popieram tutaj wiele osob (w duzej czesci tylko czastkowo) i wielu chcialbym wytlumaczyc i bledy. TAK BYM CHCIAL SIE TU UDZIELIC! No ale kurde nie moge :D A to z tego wzgledu ze jest tu naprawde duzo wypowiedzi i stwierdzen. Juz niepamietam wiele z tego co przeczytalem. Chcialbym aby ludzie czytajacy tu poznali moja opinie. Niestety po tym wszystkim nie dam rady odpowiedziec tu na wszystko. Chcialbym z wami wszystkimi pogadac np. Na GG. No coz przynajmniej poczytalem, poznalem nowe opinie i dowiedzialem sie czegos nowego.
ps. przede wszystkim chcialbym pogadac z jakims konkretnym katolikiem stad, bo lubie filozofie, rozmyslanie, robienie ludziom wode z mozgu, a takze udowadnianie im czegos i naklanianie ich do rozmyslania nad tym co mowia i pisza. Lubie otwierac ludziom umysly na czyste myslenie i nie lubie jak ludzie sprzeciwiaja sie wszystkiemu co jest sprzeczne z ich racjami i nie daja sobie niczego udowodnic.
sorry ze tak sie rozpisalem na temat niczego :D ale kusilo mnie :D
pozdro
Aha no zapomnialem dodac. Bardzo polecam film Zeistgeist. Na poczatku (przez jakies 45 minut) jest wlasnie o katolicyzmie, pozniej o zamachu na world trade center a pozniej o bakowosciach. Czesc o religi jest naprawde interesujaca i godna uwagi. Ogladajac ten film naprawde mozna stracic wiare w Boga :D. No to tyle. pozdrowienia
No, musze to przedstawić moim kolegom i pani od religii. Ja w sumie jestem ateistą, więc nie wierze ani w boga, ani w szatana ani w konika gadającego. Wg mnie ludzie wierzą w boga, bo się boją, a ta “wiara” daje im siłę. No i też wierzą w nigo, bo od dziecka sie tak tłumaczy, jak to już jest opisane w tekście.
Pozdro wam
Wolna wola prawda BÓG dal nam wolna wole zeby wybrac jaka droga chcemy iść wiec nie za pszeproszeniem nie Pierd.ol wiesz w co chcesz mi tam to wisi ale ty masz swoje MONGOLSKIE TEORIE a ja swoje wiec gosciu spadaj
No juz mi sie stronka podoba!!!:D:D:DWidze prawie identyczne poglądy jakie ja mam,pozdrawiam serdecznie!!fajnie sobie tu chwilke posiedzieć;-]
Ja jestem wychowywanym katolikiem i zgadzam się z tym co mi przekazano. Nie będę już wnikał dlaczego wierzę. Szanuję poglądy innych. Nie popieram jedynie sekt oraz religii “zabijających”.
Uważam, że religia katolicka pokazuje dekalog (10 przykazań). Zgadzam się z nimi. W zupełności wystarczą, żeby zachować porządek, ale wiele osób je łamie. Nie ważne czy ktoś jest chrześcijaninem, żydem, buddystą czy wyznawcą “konia na wrotkach”. Ważne, aby żył w zgodzie z innymi i był dobry.
WIDZĘ, ŻE POTRZEBUJECIE ODPOWIEDZI. MOŻECIE JĄ ZNALEŻĆ W KSIĄŻCE NIE PISANEJ LUDZKĄ RĘKĄ A KTÓRA WYJAŚNIA TEMAT BOGA I WSZYSTKICH RELIGII ORAZ PIRAMID I INNYCH ZAGADEK ŚWIATA , ORAZ TO Z KĄD SIĘ TA KSIĄŻKA WZIĘŁA- PT.: JEDYNĄ PLANETĄ - ZIEMIA. CZY KTOŚ JĄ CZYTAŁ?
Wiele przedstawionych w komentarzach “argumentów” da się w łatwy sposób obalić, ale po prostu mi się nie chce.
Ludzie, wierzcie sobie co chcecie, dopóki jesteście szczęśliwi (ale tak naprawdę, nie chyba szczęśliwy) to jest dobrze. Jedno ale…
Nie starajcie się jej zmieniać u kogoś na siłę. To jest pogwałcenie podstawowych praw człowieka do wolności.
Mówię tu między innymi o świętych wojnach (po prostu sadyzm), łażeniu po domach i nawracaniu (tutaj przodują świadkowie Jehowy - są jak spam), misjonarstwie (ludzie sobie szczęśliwie żyją, wierząc w drewniany totem, a tu przyjeżdżają biali i każą wieżyć w boga, bo w niego wierzą cywilizowani ludzie) itd.
Denerwują mnie te agresywne posty do ludzi o przeciwnych poglądach.
A tak w ogóle to w Buddyzmie nie ma boga. I śmiało można powiedzieć że buddyści są ateistami, bo właśnie nie wierzą w boga. Swoją drogą fajna “religia” (tak naprawdę jest na pograniczu religii), warto jest się z nią zapoznać.
Aha, film Zeitgaist można obejrzeć na Google Video ( http://video.google.pl/videoplay?docid=-2147432141700087937 ) Polecam
Jak dla mnie to wiara to coś
wzglądnego totalnie
Ja np. nie wierzę w całą tą wiarę katolicką
Poprostu , wnerwia mnie jak ktoś mówi jak nie chodzisz do KOśCIOłA to jesteś ZłY !!!
MOja wiara polega na tym że wierzę w coś ( nie wiem co , ale to coś jest gdzieś i nami nadzoruje ) i poprostu polega to na tym aby być dobrym człowiekiem
Mnie żadna wiara nie zgarsza byle by nikomu nie robić nic złego !
I tyle :)
Ja uważam, że Bóg i Jezus to wzory, niekoniecznie ludzie, ale po prostu wzorce życia. Można to porównać do algorytmów: jeżeli wierzysz w Boga lub ufasz mu, to będziesz wiódł życie według określonych zasad, jednak zawsze będziesz miał wybór . Albo Lucyfer(szatan xD), któremu zależy na tym, abyś cierpiał i czyni zło i będziesz to czynił, lecz nadal będziesz miał wybór. Tak więc jak w algorytmach wybór zależy od konkretnej sytuacji, informacji(np. to co wpajają przodkowie). Jeżeli chcesz się uwolnić, to podejmuj decyzje niewypływające z żadnych źródeł, lecz z samego siebie. Takie jest moje zdanie.
Zastanów się trochę, bo żle to napisałeś. Mówiąc: “Nie ma dowodów na to, że Bóg istnieje” zaprzeczasz samemu sobie. Podaj mi dowów na to że Boga nie ma.
Ja wierze w Boga lecz zgadzam się z tą teorią. Według mnie wiara w boga jest jak wiara w początek Wszechświata. To że niema dowodów że istnieje to nie znaczy że nie istnieje. Wiarę się wybiera i zawsze można ją zmienić. Ja nie chodzę do kościoła bo mi się nie chce lecz to nie znaczy że nie wierzę w Boga.
Co do wiary to bóg nie dla ludzi stworzył piekło lecz dla zbuntowanych aniołów. A piekło to jest niby skrót. Pójście do nieba jest jak Przebicie 1 metrowej szyby młotkiem (masz nie skączoną ilość czasu)
Są nie inteligentni ateiści ?
Jestem ateistą i cały czas muszę się opierać przekonywaniu mojej babci (która jest słuchaczką radia Maryja) że bóg istnieje i że mam chodzić do kościoła. Nieraz w szkole wytykali mnie palcami i śmiali się ze mnie. Ale mi jest dobrze z moim ateizmem i nie mam zamiaru przejść na inną religię. Poza tym zgadzam się z tym artykułem ,a w szczególności z tym że religia służy po części do manipulowania ludźmi.
ALE JA ZA CHU** NIE DAM SOBIE WMóWIć, żE BóG NIE ISTNIEJE!!! no, chyba, że będę miał na to DOWODY :P :D
oczywiście żartowałem z tym że będą dowody na blebleble :P
tak szczerze teraz mówię że wierzę w Boga bezpodstawnie i żadna gadka tego nie zmieni. A jakiego ktoś jest wyznania to już mnie mniej interesuje ważne żeby każdy wierzył w Boga bo inaczej ten świat nie miałby sensu.
Znowu czytam to samo. Nic odkrywczego. Co drugi nastolatek o buntowniczym usposobieniu dochodzi do zaprezentowanych tu wniosków. Nie poruszono tu zadnych odkrywczych problemu. Wszystko to jest tak stare jak stara jest wiara i filozofia. Ponadto widze po komentarzach, ze wielu z was nie rozumie wielu zagadnien. Zapewne dlatego, ze nie miala stycznoscia ze źródlem wiary chrzescijańskiej (Biblią), jak i zdaniem wielu jej przedstawicieli. Za to naogladali sie zbyt duzo serialowych interpetacji.
Może zacznijmy od tego, co było już wyjańaniane, ale napewno warto powtórzyć. Wiara to przyjęcie za prawde jakiegoś sądu. Jeżeli wierzysz, to nie możesz podać dowodów tej wiary. Do tego Bóg przeważnie posiada nieograniczony umysł, za czym idzie nieskonczona niepojetosc. Zatem w jaki sposob, posiadając nawet wiare w rozum ludzki, ktory jest skonczony, mozna pojąć istote Boga? “W tym, że [chrześcijanie] nie mają dowodów, jest ich sens” - napisał Pascal.
Kolejnym problemem jest piekło w ujeci chrzescijanskim. Nie wiem jak to obecnie w teologi sie ma, ale po lekturze Biblii i zapoznaniem sie z wiekszoscia filozofow od sreniowiecza do filozfii wspolczesnej, musze stwierdzic, ze takiego miejsca nie ma. Wystepuja co prawda pojecie “wiecznego potepienia” i temu podobne, ale sa odlegle od wizji piekla serwowanej przez sztuke. Najogolniej “pieklo” mozna opisac jak brak otrzymania zbawienia po sadzie ostatecznym. Nie bedziesz cieszyc sie nowym zyciem, a inni owszem. Nowy świat, nowe ciało. Warto tez nadmienic, za czasach antycznych “duasza” nie oznaczala pierwiastka rozumnego, w tym naszego “ja”. Dusza była utozsamiana z ruchem, tym co pozwala nam zyci. Mozna to nazwac iskra zycia, ktora daje Bog, a po smierci do niego wraca. Dusza w obecnym znaczeniu byla czescia integrala z cialem. Warto sobie przypomniec historie wskrzeszenia Łazarza, który opisuje smierc jako sen. W takim stanie zawieszenia bedziemy do dnia sądu. Nie bedziemy biegac po cumulusach z harfa. Pieklo owszem wystepuje w kulturze i sztuce, ale można to przypisać, jak zauwazyl wlasciciel bloga, próbie manipulacji wiernych. W starozytnosci bylo to wyjatkowo skuteczne, ale teraz?
“Są nie inteligentni ateiści ?”
Takich nie ma, ale za to są nieinteligentni. Zakwalfikowalbym do tej grupy wszystkich, ktorzy mysląć, że nie wierząc w absolut są wolni od wiary.
Obowiązkową lekturą powinna być “Krytyka czystego umysłu” Kanta.
Pozdrawiam.
Witam serdecznie, wszystko co napisałeś jest bardzo logiczne, zatem i łatwo to przyjąć.
Ale z jednej strony skoro napisałeś, że kiedyś ludzie myśleli że pioruny to sprawa boga, a z postępem już więcej na ten temat wiadomo, to może w przyszłości będziemy wiedzieć, że jednak Bóg istnieje?
I warto się zastanowić nad jednym faktem.
Kolega mi napisał coś takiego:
“W gruncie rzeczy katolicy dzielą się psychologicznie na dwie grupy, mianowicie ludzi ślepo wierzących, oraz takich, którzy poszukują prawdy. Nie można podać ostatecznego argumentu, bo taki nie istnieje. Wiele jest świadectw mówiących przeciw istnieniu Boga, jednak jeszcze więcej mówi o Jego istnieniu. Poczytaj sobie o doświadczeniach ludzi z pogranicza śmierci. Nie ważne, czy byli to muzułmanie, chrześcijanie, czy wyznawcy islamu, zawsze widzieli jakąś istotę “wyższą”.”
Właśnie chodzi mi tutaj o ostatnie zdanie.
pozdrawiam
heh tak naprawde to wszyscy robia nam praNIE MUZGU Autor(Bez Urazy)Katolicy,Durnie,Inteligentni WSZYSCY Mozna wiezyc w co sie chce . ale autor tez sie nie myli co do boga Ps Ja tez jestem katolikiem Ale tez mysle jak Autor. Ja Wieze w Boga i Kenjego. Bo przeciez mozna se samemu wymyslec Religie jak jest Wolna wola Nie?? ja mysle ze jak umre to Kenji da mi miecz,tarcze zbroje i wysle jako wiecznego wojownika na wojne ktura bedzie trwac wiecznie . wiem ze bzmi smiesznie ale to jest tak jak we snie w to co myslimy to w snie nam sie pzysni . tak samo z wiara.
jestem polkom mam na imie natalia szcześniak będę chodzić do klasy 3,,b” mam łużko piętrowe nie lubię gdy moja siostra zawsze wchodzi na góre wtedy jej mówię: potronce cię bo na górze ja śpię moja siostra ma na imie julia moj rodzice i ja mieszkamy w kielcach ja natalia bardo kocham bardzo kocham boga i się interesóje religiom i biologiom więc wchodzę na stronę http://www.jak zmartwychwstał pan bóg.pl a jak się pytam o biologię to wchodzę na stronę http://www. całe ciało i wszystkie kości człowieka
Mam 17 lat moja rodzina jest bardzo katolicka natomiast mnie kiedys jak bylem maly kolega spytal “Mati wierzysz w Boga” odpowiedzialem ze nie wiem. Tamtej nocy duzo rozmyslalem nawet wzialem Pismo Swiete i stwierdzilem ze nie wierze w te brednie. Mialem wtedy jakies 14 lat i racjonalnie moglem do tego dojsc marzy mi sie zmusic ludzi na skale swiatowa do myslenia. Jak poruszam nie raz temat “wiary” ludzie szybko cichna i staraja sie zmienic temat, dlaczego? Bo nie maja dowodow. Wiele osob mowi mi tez “wierze w Boga ale nie w kosciol” zaczeli sobie przemyslac ale skonczyli w polowie. Tak na koniec powiem ze fajnie ze ktos pisze publicznie o takich rzeczach moze ludzie sie ogarna? ale to chyba nie w tym stuleciu :( jak nie tysiac leciu =/ Jak ktos ma jakas strone o podobnym swiatopogladzie to prosze dac mi znac na GG 10673128 :)
Chyba zacznę Cię wyznawać Bartek, bo skoro wiesz ze Boga nie ma to zasługujesz na chwałę p@nie.
:P
kiedy ta książka będzie dostępna w księgarniach ???
Religia to bardzo dobry biznes. Już samo zostanie księdzem gwarantuje ciepłą i wygodną posadke do końca życia za niezłe zarobki, zresztą wystarczy spojrzeć czym bujają się po mieście proboszcze… A w niedziele z ambony oczywiście kazanko, że trzeba pomagać ludziom ubogim, że nie liczą się pieniądze, że nie powinno się zaspokajać potrzeb cielesnych tylko duchowe… Hipokryci.
Pięknym przykładem jest ojciec dyrektor, który tak dobrze potrafi manipulować, że ledwo wiążące koniec z końcem emerytki przesyłają mu swoje ostatnie grosze, bo biednemu księżulkowi na nowe złote felgi do merca zabrakło :(
Udowodnij mi, że Boga nie ma.
Btw - ludzie, błagam - rozgraniczcie wiare i Rydzyka oraz wszystkich ‘złych księży’.
Haha a z kąd możecie wiedzieć czy nie jesteśmy w wirtualnej rzeczywistości i nie jesteśmy w grze w którą ktoś sobie tam gra. Możemy być SI czyli inteligentnymi maszynami, tego nie wiesz i raczej się nie dowiesz.(ja w to nie wierzę lecz daję tylko przykład naszej niewiedzy)Ja od kąd pamiętam nie wierzę w boga i żadną istotę nad nami.Mam 14 lat i uważam iż religia jest to “prymitywne” odpowiadanie sobie na różne nękające nas pytania.Ja wieże w to że po śmierci przechodzimy od razu do następnego życia a śmierć noworodka przy narodzinach jest to śmierć kliniczna innej osoby (nie wiem czy to zrozumie ktoś lecz nie umiem inaczej tego wytłumaczyć pisząc)
pozdrawiam
Mikołaj
Sądzę, iż autor powyższego artykułu popełnił podstawowy błąd. Pomylił wiedzę z wiarą. Nie można wiedzieć, że Bóg jest, za to można wierzyć że jest. Stygmaty za to są tylko znakiem. Mamy wolną wolę, a znaki służą by przyciągnąć naszą uwagę na coś. Kościół i “kościół” to też 2 różne sprawy. Kościół stał się “kościołem” już dawno. Kościół jest wspólnotą ludzi wierzących i wielbiących Boga, zaś “kościół” to instytucja, w której niewielki odsetek to ludzie wierzący, posiadający gigantyczne grono sympatyków, i jeszcze więcej (wiele więcej) pieniędzy. To co wpojono Ci w dzieciństwie, nie ogranicza obecnego rozumowania. Za to podążając za wiedzą dojdzie się do jednego wniosku. To wszystko co nas otacza nie stworzyłoby się samo. Mówi się ze w przyrodzie nic nie ginie. istnieje teoria wg. której wszystko powstało w czasie wielkiego wybuchu, kiedy powstała materia i antymatria. Jedna poleciała w jedną, druga w drugą stronę. Powszechnie wiadomo, że gdy materia zetknie się z antymaterią następuje anihilacja, anty- i materia znikają, a na ich miejsce pojawia się energia. Proces można odwrócić. Za pomocą energii stworzyć materię i antymaterię. Pozostaje pytanie. Skąd w praświecie, kiedy nic nie istniało wzięła się energia?
@Błażej // lipca 31, 2008 at 19:52
>Pozostaje pytanie. Skąd w praświecie, kiedy nic nie istniało wzięła się >energia?
czyli chcesz tu wszystkim obecnym wmówić, że bardziej prawdopodobne jest, że jakiś super czarodziej to stowrzył, który w końcu też skądś musiał się wziąść!! niż że to wszystko poprostu zawsze istniało,
zauważ czarodziej(bóg) lub energia, obie te rzeczy mogły by istnieć zawsze, a nawet musiałyby. więc, wybierz, co wg zdrowego rozsądku jest bardziej prawdobodobne, że istniał zawsze super czarodziej, czy prosta energia z której ukształtował się wszechświat?
dla mnie odpowiedź jest oczywista, a że nie wierze w superczarodzieja, to wiem, że zawsze istniało coś z czego składa się wszechświat!
@Ola // lipca 20, 2008 at 22:53
>Udowodnij mi, że Boga nie ma.
dlaczego mam udowadniać coś co sobie ty wymyśliłaś?? ja wymyślam konia na wrotkach no i udowodnij mi że go nie ma!! albo udowodnij mi że ja nie jestem bogiem - a powiem ci że jestem i masz mi przynosić na tace co tydzień stówke!
ps, cieszę się że ludzie zaczynają myśleć i powstają takie artykuły, to bardzo dobre i pocieszające.. nędzny kler już sam gubi się we własnym bagnie które wymyślił… nie dajcie się im zwieść, oni pracowali nad tym żeby was ujażmić ponad 2tys lat
Autor pisze bardzo wartościowe artykuły …. dopuki nie dotyka kwestii wiary.
Bóg istnieje i każdy moze się o tym przekonać szukając Go w swoim sercu.
Co do wolnej woli to jest ona niezaprzeczalna, kwestionujecie ją zwalając wszystko na naukę księży choć sami twierdzicie że to obłudnicy któzy wykorzystują glupi lud. Otóż to - to księża mówią że opuszczenie jednej mszy równa się piekłem.
Może jednak Bóg jest łaskawy i ludzi którzy świadomie odrzucają Jego miłość po prostu ukarze tym czego ci ludzie i tak się spodziewają - zakończeniem bytu po smierci …
Hmm, trochę poczytałem komentarzy, artykuł cały w pierwszym kolejności.
Co do artykułu to tak jak ktoś wyżej zauważył wielu kwestii nie poruszasz, atakujesz jedynie grupę najbardziej nieuświadomionych swojego bezmiaru trwania w wierze. Wielu wierzących dzielących się swoimi komentarzami dają tego przykład zadająć pytania o podanie dowodów na nieistnienie boga a także ukazując naocznie wykształcenia podstawowego braki ortograficzne.
Podoba mi się Twoj język, pewnie podchodzi i wielu młodym szperaczom.. potrzebny dla przekazywania takich myśli najmłodszym uciekinierom spod ucisku religii.
Polecam książkę Dawkinsa “Bóg urojony” dla wyjaśnienia wielu nurtujących aspektów.
Natura człowieka jest taka,że nie potrafi zaprzeczyć poglądom,stwierdzeniom,które z którymi kiedyś się zgodził i uznał za własne.To się dzieje na nieświadomym poziomie.(czyli nie wiesz,że coś robisz :-))
To apropos tego,co autor napisał o źródle tej instalacji w ludzkich głowach.
A gdyby tak zapytać samego siebie?Dlaczego wierzę?Kto mi to “zasugerował”?
“Bóg istnieje i każdy moze się o tym przekonać szukając Go w swoim sercu.”
Ile ludzi,tyle interpretacji.Tylko dlaczego Kościół mówi ciągle o jednej postaci tego Boga? (kimkolwiek i czymkolwiek jest)
“Co do wolnej woli to jest ona niezaprzeczalna…”
Niezaprzeczalne jest raczej to,że straciłeś wolę samodzielnego myślenia,dociekania,zadawania pytań.Tak naprawdę jesteś zniewolony,ale sam o tym nie wiesz
“Otóż to - to księża mówią że opuszczenie jednej mszy równa się piekłem.”
Szczególnie wtedy,gdy przy okazji nie dasz “paru groszy” na tacę.Zmień perspektywę - piekło to ma ksiądz.Dostanie za mszę mniej,niż chciałbyś mu dać
“Może jednak Bóg jest łaskawy i ludzi którzy świadomie odrzucają Jego miłość po prostu ukarze tym czego ci ludzie i tak się spodziewają - zakończeniem bytu po smierci …”
Sprzeczność i niespójność oraz nielogiczność.Ciekawe,nie wciskaj mi proszę,że będę umierać dwa razy.A swoją drogą…skoro Bóg wszystkich kocha i daje wolną wolę,to dlaczego chciałby cię ukarać?Znowu nielogiczne myślenie.
“tak jak we snie w to co myslimy to w snie nam sie pzysni . tak samo z wiara.”
Nazwę to inaczej….jeśli będziesz sobie w dzień coś wyobrażać,powtarzać to regularnie,to ci się przytrafi.Sprawdź.
“Katolicy,Durnie,Inteligentni WSZYSCY Mozna wiezyc w co sie chce . ”
Dobrze,więc wyrzuć z głowy świadomie wszystko,czym Cię karmiło społeczeństwo do dnia dzisiejszego i popatrz na to wszystko z tej perspektywy.A to już inna baja
“Nie ważne, czy byli to muzułmanie, chrześcijanie, czy wyznawcy islamu, zawsze widzieli jakąś istotę “wyższą”.””
Ja wierzę mojemu przyjacielowi.Przeżył coś takiego.Wiesz co mi powiedział?Tam nie ma nic!
W zasadzie Mizio…bo CIebie tu cytuję nie mam ochoty z Tobą polemizować,bo szukasz tu dowodów na swoje poglądy,ale tak naprawdę nie Twoje.Ktoś Ci kiedyś opowiedział pewną historię,a Ty teraz szukasz jej potwierdzenia.Więc tak naprawdę to tak jakbym nie pisał do Ciebie tylko do kogoś innego.Sorry,nie da się.
“Dusza była utozsamiana z ruchem, tym co pozwala nam zyci. Mozna to nazwac iskra zycia, ktora daje Bog, a po smierci do niego wraca. Dusza w obecnym znaczeniu byla czescia integrala z cialem”
Wiesz co ja nazywam duszą?To,co mam między nogami i to co kobieta ma.Bo tam są geny.
“Wiara to przyjęcie za prawde jakiegoś sądu. Jeżeli wierzysz, to nie możesz podać dowodów tej wiary.”
Jeżeli wierzysz - przestajesz zadawać pytania.Idąc dalej…przestajesz myśleć.A to nie ma nic wspólnego z inteligencją…
“To że niema dowodów że istnieje to nie znaczy że nie istnieje”
Albo coś jest,albo czegoś nie ma.Proste.Wierzysz czy nie?
“Jeżeli chcesz się uwolnić, to podejmuj decyzje niewypływające z żadnych źródeł, lecz z samego siebie. Takie jest moje zdanie.”
No brawo.O to chodzi.
“W zupełności wystarczą, żeby zachować porządek, ale wiele osób je łamie.”
No przecież nikt nie lubi,jak ktoś żąda czegoś od niego.
Koniec na dzisiaj.Pozdrawiam wszystkich.
Nikogo jednakże tutaj nie staram się do niczego namawiać.Podobnie jak autor artykułu.
To tylko natchnienie do refleksji,pobudzenia mózgu.
Wiara w urojonego boga już i tak zbyt długo zatruwała umysły ludzi.To co przedstawiłeś w tym artykule w odważny i dowcipny sposób jest czymś w rodzaju wylania zimnego kubła wody na wyprany i ogłupiony łeb.Pozwolę sobie zacytować krótki fragment Arthura Shopenhauera myśliciela i filozofa wielkiego formatu:Uwolnienie człowieka od błędu jest dawaniem,a nie odbieraniem.Wiedza,że coś nie jest prawdziwe,staje się nową prawdą.Błędy zawsze szkodzą-wcześniej czy póżniej okazują się szkodliwe dla każdego.
To motto dla ludzi wolnych i kochających Prawdę.
Epegeiro
Witam,
z całym szacunkiem dla autora i komentujących, nie mogę zgodzić się z takim rozumowaniem.
Wiara jest faktycznie przekazywana nam w większości już w dzieciństwie, ale jest przecież jeszcze wiele innych postaci, historii w które wraz z dorastaniem przestajemy wierzyć.
Wydaje mi się, że wiele nieporozumień wynika z niezbyt dogłębnej znajomości wiary katolickiej - np. wolna wola - możemy sami decydować o tym czy chcemy przyjąć czy odrzucić Bożą pomoc, przez całe życie mamy czas - Bóg nas zaprasza, oczekuje na nas, wyciąga do nas rękę - ale nic na siłę, do niczego nas nie zmusza.
Albo jeden z komentarzy, że Bóg nas kocha, ale jeśli nie wykonujemy jego nakazów wyśle nas do piekła - to nie tak, jeśli całe życie konsekwentnie odrzucamy Boga, On uszanuje naszą wolę i po śmierci nie będzie nas ciągnąć do siebie “na siłę” i pozostaje jedynie druga alternatywa - królestwo szatana - piekło - razem z pozostałymi, którzy odrzucili Boga.
Widzę jednak, że piszą, czytają, komentują tu inteligentni ludzie poszukujący, jak wskazuje tytuł strony, rozwoju osobistego, życzę więc nam wszystkim by ten rozwój doprowadził nas do Prawdy. Do Boga.
ps. fajna stronka, ciekawe artykuły, chętnie sobie jeszcze poczytam;) pozdrawiam
Jesli autor mialby odrobine wiedzy o logice matematycznej jak i fizycznej wiedzial by ze wszystko co mozna udowodnic jest prawda ale takze wszystko to czegu nie mozna w naukowy sposob zaprzeczyc takze jest prawda, a o tym autor juz nie wspomnial, ze jak do tej pory naukowca nie udalo sie obalic teorii istnienia boga, poza tym dla osoby wierzacej podstawowym dogmatem wiary jest WIARA a nie dowod, wiec autor w pewien sposob sam sobie przeczy piszac ten tekst. Dla katolikow warunkiem zbawienia jest uwierzenia w boga wiec w jaki niby sposob mnieli by oni byc zbawieni dowodzac istnienia boga. Na przyszlosc proponuje autorom takich tekstow wykazac sie znajomoscia obszerniejszych fragmentow pisma swietego a nie tylko jednym zdaniem. Blogoslawieni ktorzy nie widzieli a uwierzyli ma caly kontekst w janowej ewangeli i tak powinien byc rozumiany, a nie jak w przypadku swiadkow jehowy jako pojedynczy zdanie. pozdrawiam i zycze glebszych przemyslen na ten temat a nie plytkiego brodzenia po tematach o ktorych nie masz pojecia. PS: tym tekstem autor wykazal ze to wlasie on jest prostym i nieskomplikowanym czlowiekiem a nie ludzie wierzacy
“Witam,
z całym szacunkiem dla autora i komentujących, nie mogę zgodzić się z takim rozumowaniem.
Wiara jest faktycznie przekazywana nam w większości już w dzieciństwie, ale jest przecież jeszcze wiele innych postaci, historii w które wraz z dorastaniem przestajemy wierzyć”
O co Ci chodzi???
“Blogoslawieni ktorzy nie widzieli a uwierzyli” No tak.Jeśli druga strona nie ma argumentów,to zawsze jest ten cytat,potem jest wrrr…..skrzywienie na twarzy,nienawiść do pytającego i kuniec.Jakież to piękne - podobno religia chrześcijańska zakłada miłość do wszystkich a w tym miejscu ta strategia pada na łeb i szyję.Super!
Prawowierny muzułmanin wierzy, że Bóg jest jeden i ludowy hinduistyczny politeizm czy henoteizm uważa za straszną herezję; nie może nawet zaakceptować chrześcijańskiej Trójcy Świętej.
Chrześcijanin wierzy w to, że Bóg jest w trzech osobach, ale nie może pojąć, jak wykształcony Hindus może wierzyć w nieosobowego Boga.
Z kolei wykształcony Hindus uważa, że wierzyć w osobowego Boga, to mieć niższego rzędu wyobrażenie Boga i że jest to świadectwo niedojrzałości duchowej.
Oczywiście nie wszyscy wierzący zagłębiają się w zawiłości nauk głoszonych przez ich religie. Jednakże każdy głęboko religijny człowiek wierzy w jeden podstawowy metadogmat: „Moja religia jest prawdziwa”. Tej wierze zwykle towarzyszy pewna uczuciowa podstawa. Takie podejście do religii często implikuje bezwarunkowe przyjęcie dogmatów szczegółowych, nawet bez ich pełnego zrozumienia.
Esencja religii jest zawarta w niektórych skierowanych do Boga modlitwach, np. tej, znanej z literatury starożytnych Indii i równocześnie najczęściej cytowanej współcześnie:
…Od złego prowadź mnie do dobrego,
od ciemności prowadź mnie do światłości,
od śmierci prowadź mnie ku nieśmiertelności!
(Bryhadaranjaka-upaniszad 1,3)
Ta modlitwa może być chyba zaakceptowana przez wszystkie religie świata! Podobną rolę mogłoby być może pełnić chrześcijańskie „Ojcze nasz”.
Ale już np. „Symbol apostolski” zupełnie by się do tego nie nadawał. Zawiera on bowiem elementy religijnego systemu. Wiara deklarowana w ”Symbolu apostolskim” nie jest więc wiarą podstawową, jest to wiara w system. Podobnie islamskie wyznanie wiary („Nie ma Boga prócz Allacha…”) jest wyznaniem wiary w system.
Można mieć głęboką wiarę podstawową, a nie wierzyć w jakikolwiek istniejący system religijny. Zdarza się to najczęściej u ludzi rozwijających się duchowo, którzy nie szukają prawdy w rytuałach i dogmatach, ale szukają jej poprzez Ducha. W skrajnym przypadku może to nawet prowadzić do porzucenia religii, z równoczesną głęboką wiarą i całkowitym oddaniem się Bogu, ale jest ona udziałem nielicznych.
Co to jest religijność? Religijność wiąże się z uczestnictwem w jakiejś wspólnocie, sprzyja więc integracji ludzi. Religia pozwala na szybkie zaspokojenie ludzkiej potrzeby szukania prawdy, zwykle bez większego wysiłku, oferując gotowe odpowiedzi. Daje również wierzącym poczucie bezpieczeństwa.
Systemy religijne mówią ludziom co dobre a co złe, w co mają wierzyć, jak mają żyć, itp. U wielu ludzi, na pewnym etapie ich rozwoju, postawy życiowe, w tym poglądy religijne, zależą przede wszystkim od instytucji aktualnie sprawującej władzę (również duchową np.Papież Polak).
Ludzie ci są niezmiernie przywiązani do określonych praw, rytuałów, gestów, form czy języka. Dla takich ludzi bycie religijnym staje się niemal koniecznością. Zwykle wiąże się to jednak tylko z wiarą w system (chodzi mi teraz o Bractwo Moherowe – jak się Ich nazywa).
Zastąpienie metadogmatu „Moja religia jest prawdziwa” innym metadogmatem: „Tylko moja religia jest prawdziwa a wszystkie inne są fałszywe” wyzwala religijną nietolerancję a nawet wrogość. W imię takiego metadogmatu prowadzono wojny religijne i palono na stosie heretyków.
Stąd właśnie biorą się zwroty „naród wybrany”, „niewierny”, „kocia wiara”, „heretyk” oraz „poza kościołem nie ma zbawienia”, chociaż ten ostatni złagodzono w czasach współczesnych, rozszerzając definicję kościoła.
Następne wypaczenia to pomieszanie religii z magią i kultywowanie różnych zabobonów – ale to inny temat…
Ostatnie zdanie. Jeszcze innym negatywnym aspektem religii jest próba projekcji religijnych dogmatów na inne dziedziny życia, nie związane z religią, np. na naukę.
Mniemanie, że władza kościelna może się wypowiadać o faktach należących do dziedziny nauki, spowodowało w przeszłości wiele zła. Jego odrzuceniu dał wyraz Galileusz w słowach: „Pismo Święte uczy nas, jak dostać się do nieba, a nie jak niebo się obraca”.
Myślę, że w jakiś sposób (i na swój sposób) odpowiedziałem Wszystkim Myślącym na tym forum.
Normalnie to mi otwarło oczy, ale… Bartku czyżbyś celowo unikał zapytania: jak powstał świat?
haha z tym koniem bylo dobre :P
ja tam mysle, ze ludzie ktorzy wierza w Boga maja fajniej, bo maja w kims wieczne oparcie…
hmm… ja sam szukam Boga i mi sie wydaje ze kazdy z nas ma sobie cos boskiego.
jedyny dowod na istnienie Boga dla mnie to swiat, natura, itp.
Chrzescijanie (mowie raczej o protestantach, bo katolicyzm to bardziej tradycja niz wiara) mozwia mi, ze o prawdziwosci Biblii swiadcza proroctwa, ktore sie spelnily i ktore sie spelniaja teraz. tym bardziej, ze nie ma niczego co by dowiodlo, ze Biblia klamie albo ze Bog nie istnieje. i jeszcze jak mowiles, ze skoro mamy wolna wole to Bog nie ma prawa sie wtracac w nasze zycie. a co jesli tego chcemy?
pozdrawiam!
turbo szybkie wrotki:P haha dobre xD
jak mawial juliusz cezar wydaje mi sie nie prawdopodobne istnienie boga ale mam nadzieje ze istnieje tym tez sie kieruje. pozatym sa alternatywy np. koscioly niekomercyjne dla niektorych kosciol to tez wsparcie psychiczne nie wiem jak dokladnie to okreslic. a jak zawsze zreszta w polsce jest burdel od sredniowiecza niewiele sie zmienilo dlatego tez nie ma co liczyc na inteligentne nastawienie do wiary…
jezeli chcecie pomoc panstwu glosujcie na kowrina mikke gwarantuje ze kwestia religii tez ulegnie zmianie.
Zgrzyb…w jaki sposón chcesz udowadniać,że coś nie istnieje?? Nie mogę wyjść z podziwu…
to bzdura! bog istnieje i nas kocha!!!!!!
to on nas stworzyl i patrzac na ciebie na pewno placze!!!
Tylko dlaczego Lauro pisząc ten krótki komentarz jesteś tak strasznie zbulwersowana i zdenerwowana? Czyżbyś się czegoś obawiała? No nie może być. Jeśli bog istnieje to musisz być osobą silną i pewną siebie,ale…po tym co przeczytałem…to już nie jest takie pewne…
Powyżej znalazłem:
“religia to opium dla ludu” Karol Marks
“religia służy i zawsze służyła do kontrolowania i manipulowania ludźmi prostymi”. Kajetan
Ja nie zważając na żadne argumenty najzwyczajniej w świecie porównałem ludzi którzy wierzą w Boga i którzy nie wierzą, czyli kim stanę się w przyszłości jeśli bedę podążał daną drogą. Osobiste preferencje decydują już o tym co sam chcesz osiągnąć.
Ale warto wspomnieć że J.V. Newmann, Einstein, Tuwim, większość noblistów pochodzą z rodzin żydowskich. To jest to do czego prowadzi wiara do pełnej niezależności umysłowej, czyli do czegoś jeszcze bardziej otwierającego umysł niż to o czym Wy tu mówicie. Uważajcie żebyście nie padli w drugą skrajność która opiera się wyłącznie na przeciwstawieniu katolicyźmie bo także to do niczego nie doprowadzi.
Powodzenia